Tetraplegia jako konsekwencja pechowego skoku do wody

Strona osoby po złamaniu kręgosłupa

Archiwum "Postęp w medycynie"

24.09.2009
Artykuł pt."Do chodzenia i biegania mózg nie jest potrzebny" z serwisu rp.pl dotyczący eksperymentów na szczurach mających w przyszłości pomóc osobom po uszkodzeniu rdzenia kręgowego.

Leki, trening i elektryczna stymulacja nerwów sprawiły, że laboratoryjne zwierzęta z całkowicie przerwanym rdzeniem kręgowym mogły normalnie się poruszać.
Eksperymenty na zwierzętach mogą pomóc w opracowaniu skutecznej terapii dla sparaliżowanych ludzi. Osiągnięcie opisywane przez "Nature Neuroscience" jest dziełem zespołu naukowców ze Szwajcarii, Stanów Zjednoczonych i z Rosji.
Rdzeń kręgowy to rodzaj "kabla" przewodzącego sygnały elektryczne z mózgu m.in. do mięśni. Nie ma dziś sposobu na leczenie przerwanego rdzenia kręgowego. Pewną nadzieję dają jednak testy prowadzone przez zespół prof. Gregoire Courtine z Uniwersytetu w Zurychu. Naukowcy wykorzystali biologiczny "kruczek" pozwalający uruchomić nogi szczurów bez angażowania mózgu.
Wcześniej naukowcy zauważyli, że pewne proste ruchy można wykonać bez udziału sygnałów elektrycznych płynących z mózgu. Tak, jakby w rdzeniu kręgowym poniżej miejsca uszkodzenia znajdowały się wszystkie elementy niezbędne do takiego działania. - Te badania potwierdzają, że część rdzenia kręgowego ma własne obwody pozwalające na poruszanie się - tłumaczy członek zespołu prof. Reggie Edgerton z Uniwersytetu Kalifornijskiego.
Sparaliżowane szczury ubrano w specjalną uprząż podtrzymującą ciało i umieszczono na bieżni. Podano im zastrzyk leku wzmacniającego aktywność rdzenia kręgowego oraz delikatnie podrażniono rdzeń prądem. To wystarczyło, by łapy zwierząt zaczęły same się poruszać. Na początku chód nie był zbyt zgrabny. Po dziewięciu tygodniach treningu lokomotorycznego na bieżni kroki sparaliżowanych szczurów były jednak równie elastyczne co zdrowych.
- Najbardziej ekscytujące jest to, że udało im się po raz pierwszy sprawić, aby te szczury normalnie kroczyły bez jakiegokolwiek udziału mózgu - tłumaczy Susan Howley z Fundacji Christophera i Dany Reeve, która w części finansowała te badania. Jednak sam prof. Courtine uważa, że podobna metoda terapii zacznie być wykorzystywana u ludzi dopiero za kilka lat. Prawdopodobnie w połączeniu z nowoczesną elektroniczną neuroprotezą łączącą mózg z rozerwanym rdzeniem kręgowym.

11.08.2009
Artykuł pt."Nadzieja na terapię uszkodzeń rdzenia kręgowego" z serwisu niepełnosprawni.pl dotyczący regeneracji połączeń nerwowych uszkodzonego rdzenia kręgowego.

Udało się doprowadzić do połączenia uszkodzonych (przeciętych) nerwów rdzenia kręgowego szczura - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature Neuroscience".
Uszkodzenia kręgosłupa prowadzące do przerwania nerwów rdzenia kręgowego mogą skutkować całkowitym paraliżem kończyn. Brak możliwości wyleczenia takiego urazu najczęściej jest związany z utratą połączeń pomiędzy mózgiem i innymi częściami ciała; niestety spontaniczna regeneracja nerwów nie jest w takich przypadkach możliwa.
Wcześniejsze wysiłki podejmowane w celu przywrócenia połączeń nerwowych pomiędzy różnymi częściami ciała a mózgiem skończyły się jedynie częściowym sukcesem, co często prowadziło do regeneracji nerwów, które mimo to nie były w stanie podjąć swojej prawidłowej funkcji we właściwych docelowych częściach mózgu.
Mark Tuszynski wraz z zespołem z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego doprowadzili w warunkach laboratoryjnych do połączenia nerwów czuciowych z ich docelowym miejscem w tzw. pniu mózgu po uszkodzeniu rdzenia kręgowego u szczurów.
Naukowcy kierowali się wiedzą dotyczącą normalnego rozwoju mózgu i do pobudzenia wzrostu nerwów użyli naturalnie występującego białka tzw. neutrofiny 3, poza tym rosnącym nerwom w charakterze mostu dostarczyli przeszczepionych komórek szpiku kostnego. W ten sposób udało się doprowadzić do pełnej regeneracji anatomicznej uszkodzonej drogi nerwowej.
Pomimo, że autorzy pracy nie doprowadzili w ten sposób do odzyskania przez zwierzęta pełnego uczucia w kończynach (pomimo regeneracji połączenia), ich odkrycie powinno pomóc w opracowaniu metod przywracania pełnych, funkcjonalnych połączeń nerwowych po uszkodzeniach rdzenia kręgowego

9.03.2009
Artykuł pt."Jaki będzie wynik" z serwisu niepełnosprawni.pl dotyczący wszczepiania komórek macierzystych do uszkodzonego rdzenia kręgowego.

Koniec sierpnia 2008 roku. W Klinice Neurochirurgii wrocławskiej Akademii Medycznej trwa operacja. Pacjentem jest 27-letni mężczyzna, niemal niewidoczny pod zielonymi, sterylnymi płachtami płótna. Słychać miarowy szum aparatury wspomagającej oddech, urywane uwagi lekarzy, szczęk narzędzi chirurgicznych.
Operacja jak każda inna? Nie, może ona oznaczać przełom w medycynie. To drugi tego typu zabieg w Polsce i jeden z kilku przeprowadzonych na świecie. Ośmioosobowy zespół prof. dr Włodzimierza Jarmundowicza rozpoczął pracę wcześnie rano i zakończy ją wieczorem. Prawie 11 godzin przy stole operacyjnym! Zabieg polega na przeszczepie glejowych komórek węchowych pacjenta do jego rdzenia kręgowego, uszkodzonego w wyniku wypadku drogowego. Jeśli operacja przyniesie spodziewane rezultaty, to Krzysztof Pietrzyk może być jednym z pierwszych pacjentów na świecie, którzy wstaną i pójdą o własnych siłach.

Krzysztof Pietrzyk pochodzi z Kielc. Pięć lat temu był studentem II roku Wychowania Fizycznego na Wszechnicy Świętokrzyskiej. Trenował kulturystykę, sporty siłowe, koszykówkę. Zapowiadał się na dobrego nauczyciela WF. Miał świetne warunki fizyczne: przy 180 cm wzrostu ważył 81 kg. Uwielbiał motory. Za pierwsze zaoszczędzone pieniądze miał kupić motocykl Kawasaki 750.
Do wypadku doszło 22 kwietnia 2003 roku w miejscowości Mniów pod Kielcami. Krzysztof jechał sam, za szybko, wypadł z zakrętu. Gdy odzyskał przytomność, leżał na trawie, a dookoła kręcili się ludzie. Nie czuł bólu, ale nie czuł też nóg. Niebawem nadjechała karetka. W Kielcach wykonano wstępne badania i stwierdzono uszkodzenie rdzenia kręgowego na poziomie 6. i 7. kręgu piersiowego. Krzysztof został przewieziony do szpitala w Piekarach Śl., gdzie została przeprowadzona operacja stabilizująca.

Krzysztof Pietrzyk Do domu wrócił jesienią, już na wózku. Kontynuowanie studiów było niemożliwe, więc przeniósł się na AWF w Katowicach. Na tamtejszym Wydziale Zarządzania można robić specjalizację z fizjoterapii. W 2008 roku ukończył ten kierunek, nie grozi mu więc los bezrobotnego rencisty. Podczas studiów w Katowicach wrócił do koszykówki, tyle że na wózkach. Należy do klubu w Chorzowie, reprezentuje Polskę na zawodach międzynarodowych. Na Mistrzostwach Europy w Niemczech jego drużyna zajęła 9. miejsce w grupie A, czyli najlepszej.
Koszykówka na wózkach to twardy sport. Uprawia ją, bo kocha ruch, wysiłek fizyczny, sportowe emocje. Nikt nie mógł jednak przewidzieć, że właśnie dzięki koszykówce Krzysztof zostanie wytypowany do tej historycznej operacji.

Eksperyment na człowieku
Mniej więcej w tym czasie, gdy w Kielcach Krzysztof Pietrzyk przymierzał się do kupna swojego kawasaki, we Wrocławiu zespół lekarzy pod kierunkiem prof. Jarmundowicza rozpoczynał nowy etap badań nad glejowymi komórkami węchowymi. Interesowali się nimi od dawna, podobnie jak cały medyczny świat naukowy. Koszt tych badań, łącznie z tegorocznymi przeszczepami, był finansowany z grantu przyznanego przez Komitet Badań Naukowych.
- O istnieniu glejowych komórek węchowych, znajdujących się w błonie śluzowej ludzkiego nosa, wiedziano już w XIX wieku, ale przez kilkadziesiąt lat nie znano ich funkcji w organizmie - mówi prof. Jarmundowicz. - Dopiero w latach 80. XX wieku w Londynie, prof. Raisman wykazał, że komórki te są odpowiedzialne za regenerację nabłonka węchowego.
Jak to się dzieje - ciągle nie wiadomo. Komórki węchowe są swego rodzaju "wypustkami" mózgu, podobnie jak komórki siatkówki oka. Komórki siatkówki nie regenerują się po ich uszkodzeniu. Nie występuje również funkcjonalna regeneracja włókien nerwowych rdzenia kręgowego. Komórki węchowe posiadają taką zdolność. Wiadomo, że ludzie w ciągu swego życia wielokrotnie tracą węch, na przykład na skutek kataru, oparzenia górnych dróg oddechowych czy wdychania trujących substancji. Po kilku dniach czy tygodniach węch odzyskują. Podobnie dzieje się u zwierząt. Prawdopodobnie jest to stare przystosowanie ewolucyjne, niezbędne ze względu na wielkie znaczenie tego zmysłu dla przetrwania gatunku.
Pierwsze doświadczenia na zwierzętach wykonywano w Hiszpanii i Portugalii już w latach 90. W internecie do dziś krąży krótki film. Pokazuje szczura, któremu najpierw przecięto rdzeń kręgowy, a później poddano go doświadczalnej terapii, polegającej na przeszczepie komórek węchowych. Ten szczur żwawo wspina się czterema łapami po metalowej siatce! Inne zwierzę kontrolne, które nie było leczone, tylne łapy nadal ma bezwładne. W Hiszpanii (ośrodek w Walencji) wykonywano eksperymenty na małpach. Zostały wstrzymane (m.in. ze względu na protesty miłośników zwierząt), ale badania są kontynuowane.
- We Wrocławiu też prowadziliśmy badania na szczurach - mówi prof. Jarmundowicz - i wcale nie było łatwo uzyskać na to zgodę Komisji Bioetycznej. Te badania, trwające kilka lat, miały jednak inny cel. Chodziło o upewnienie się, czy przeszczep komórek węchowych jest bezpiecznym rodzajem terapii. Potencjalnych zagrożeń może być wiele: nowotwory tkanki nerwowej, martwica, ropne zapalenie. Żadne z nich nie wystąpiło u obserwowanych zwierząt. Otworzyło to drogę do eksperymentu - chociaż brzmi to dość kontrowersyjnie - na ludziach.

Lęki i oczekiwania
Kandydatów do zabiegu typowano według ścisłych kryteriów. Musieli to być młodzi ludzie, z ogólnie dobrym stanem zdrowia, u których do uszkodzenia rdzenia doszło nie wcześniej niż przed kilku laty. Pożądana była duża odporność na stres i równowaga psychiczna. Ze względu na konieczność intensywnej rehabilitacji przed i po zabiegu, kandydaci musieli być sprawni fizycznie. Najlepiej, gdyby uprawiali sport. Najważniejszy warunek: funkcja rdzenia kręgowego poniżej uszkodzenia powinna być całkowicie zniesiona. Jak wiadomo, przy częściowym uszkodzeniu rdzenia, a szczególnie w warunkach intensywnej rehabilitacji ruchowej, nieuszkodzone szlaki połączeń nerwowych odzyskują swoje funkcje. W tym eksperymencie taką możliwość - dla dobra nauki - należało wykluczyć. Z 50 przebadanych kandydatów wybrano dwóch, którzy najlepiej odpowiadali tym kryteriom.
- Przeszliśmy kilkudniowe, bardzo dokładne badania - opowiada Krzysztof Pietrzyk - w tym też tomografię komputerową i rezonans magnetyczny. Przy ich okazji pobrano z wnętrza nosa mój nabłonek węchowy. O tym zabiegu nie mogę dużo powiedzieć, gdyż został wykonany w znieczuleniu ogólnym. Później dowiedziałem się, że współpracujący specjaliści z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej przez następne trzy tygodnie identyfikowali moje komórki węchowe, namnażali je i barwili, przygotowując do przeszczepu. Uzyskali kilka milionów komórek, przechowywanych w bardzo niskiej temperaturze aż do dnia operacji.

Krzysztof Pietrzyk poddaje się zabiegom rehabilitacyjnym. Na kilka tygodni przed zabiegiem Krzysztof rozpoczął cykl intensywnej rehabilitacji ruchowej. Gimnastyka, masaże, naświetlania, kąpiele, elektrostymulacja - miał wszystko, czym dysponuje współczesna fizjoterapia. Chodziło o przygotowanie mięśni i stawów do intensywnych ćwiczeń, które miały rozpocząć się po operacji. Zabiegi odbywały się we Wrocławiu, w pomieszczeniach Zakładu Rehabilitacji Leczniczej w Urazach i Chorobach Kręgosłupa "Akson" przy ul. Bierutowskiej 23. W tym samym budynku, w małym pokoiku na I piętrze, zamieszkał Krzysztof Pietrzyk. Budynek ma windę i jest dobrze przystosowany do potrzeb osób poruszających się na wózkach. Na dobrą sprawę mógł nie wychodzić stąd przez kilka miesięcy i od rana do wieczora poddawać się zabiegom. Ale było to niemożliwe: napięcie rosło wraz ze zbliżaniem się terminu operacji. Wsiadał wtedy do swego VW golfa (przystosowanego do prowadzenia przy użyciu rąk) i jeździł bez celu po Wrocławiu. Nie mógł oswoić się z myślą, że będzie jednym z pierwszych ludzi na świecie, poddanych takiemu zabiegowi.
- To już nawet nie chodzi o mnie - mówi - ale o tysiące ludzi na wózkach, którzy w podobnym napięciu jak ja czekają na wynik tego eksperymentu. A co, jeśli nic z tego nie wyjdzie? Tyle nadziei na próżno? Oczywiście zespół lekarzy uprzedzał, że mogą upłynąć długie miesiące, zanim da się zaobserwować jakiekolwiek oznaki poprawy. I że równie dobrze może nie być żadnych objawów. Profesor nie mówił tego wprost, ale dobrze wiedziałem, co ma na myśli: ten eksperyment daje wspaniałe rezultaty u szczurów, ale ludzie to nie szczury, a medycyna nadal działa w tych sprawach metodą prób i błędów.

prof. Jarmundowicz - Rozpoczynając operację - mówi prof. Jarmundowicz - przede wszystkim musieliśmy odsłonić rdzeń kręgowy, usunąć bliznę glejową, zrosty. Gdy to zostało wykonane, rozpoczęliśmy iniekcje komórek węchowych do rdzenia. W sumie wykonano 120 iniekcji. Każda porcja zawierała ok. 25 tys. komórek. Zabieg był wykonany metodą stereotaktyczną, to znaczy z zastosowaniem ramki określającej miejsce i głębokość iniekcji. Komórki do przeszczepu przygotowywali koledzy z Instytutu Immunologii, obecni na sali operacyjnej. W sumie w operacji uczestniczyło 8 lekarzy, w tym dwu lekarzy wspomagających, którzy wykonywali dokumentację fotograficzną oraz zapisywali przebieg zabiegu na wideo. W ciągu najbliższego roku planujemy wykonać jeszcze 2-3 analogiczne operacje. Oczywiście przygotowujemy również publikacje na ten temat, które zostaną zamieszczone w wydawnictwach fachowych. Przez ten rok będziemy pilnie obserwować, czy u obu naszych pacjentów nie wystąpią jakieś niepożądane objawy uboczne. Musimy uzyskać całkowitą pewność, że ten zabieg jest bezpieczny w zastosowaniu u ludzi. W ten sposób zakończymy pierwszą fazę eksperymentu. Dopiero wówczas będziemy mogli przejść do drugiej fazy, czyli do badań klinicznych. Po naszych eksperymentalnych zabiegach otrzymywaliśmy setki listów i telefonów z całego świata. Wszyscy pytali, kiedy będziemy mogli przejść do drugiej fazy badań. Będzie to możliwe nie wcześniej niż za ok. 2 lata. O ile wszystko pójdzie zgodnie z założeniami.

Urzędnicy rozkładają ręce
- I jest jeszcze codzienny seans "młotkowania" - dorzuca obrazowo Krzysztof Pietrzyk. - Czyli wielokrotnego uderzania gumowym młotkiem w sploty nerwowe, znajdujące się pod kolanami.
Ostatnio Krzysztof rozpoczął ćwiczenia chodu na poręczach statycznych. Jego kolega, który dwa miesiące przed nim przeszedł identyczny zabieg, ćwiczy już na bieżni ruchomej. Owszem, nogi się poruszają, ale na razie są to ruchy wymuszone. Ruchów zależnych od woli jeszcze nie ma.
A więc nie ma pomyślnych informacji dla tysięcy ludzi czekających na wiadomości z Wrocławia? - Owszem, widzę pewną poprawę podczas niektórych ćwiczeń - mówi Krzysztof Pietrzyk. - Na razie są to tak minimalne zmiany, że nie potrafię ich opisać. Poprawiły się moje funkcje fizjologiczne. Częściej i regularniej korzystam z toalety. Jeszcze nie wiadomo, czy jest to rezultat wzmożonych ćwiczeń rehabilitacyjnych, czy może odbudowujących się połączeń nerwowych.
Za te wszystkie zabiegi oczywiście ktoś musi płacić. I to niemało: ok. 200 zł dziennie, czyli ok. 5 tys. zł miesięcznie. Do tego dochodzi koszt zakwaterowania na terenie Zakładu Rehabilitacji, czyli 1500 zł miesięcznie. Dla oszczędności, Krzysztof Pietrzyk przygotowuje sobie jedzenie we własnym zakresie. I trudno mu się dziwić, skoro ma 470 zł renty. Gdyby nie pomoc rodziny, Krzysztofa nie byłoby stać na pokrycie kosztów tak intensywnej rehabilitacji.
Matka Krzysztofa, Maria Pietrzyk, jest pielęgniarką. Opiekuje się Krzysztofem wspólnie z 26-letnią córką. Ojciec od nich odszedł. - Od miesięcy piszę pisma i listy z prośbą o wsparcie. Część pieniędzy otrzymaliśmy od sponsorów, ale one już się kończą. Nie tracę nadziei, że uda mi się załatwić dofinansowanie z NFZ, PFRON, skąd się da - mówi pani Maria. - To jest Polska, urzędnicy rozkładają ręce i mówią, że trzeba zmienić przepisy... Jednego nie rozumiem. Przygotowania do tych operacji, badania i doświadczenia nad przeszczepami trwały wiele lat i kosztowały setki tysięcy, jeśli nie miliony. Czy nikt nie pomyślał o kilku tysiącach złotych miesięcznie na rehabilitację pacjentów? O tym, że w Polsce mało kogo stać na takie wydatki nawet dla ratowania zdrowia.

Podobne pytania zadają sobie wszyscy zainteresowani tym przełomowym przeszczepem.

30.08.2008
Artykuł ze strony www.echodnia.eu pt. "Kielczanin dostał wielką szansę na nowe życie"

Sparaliżowany od 5 lat kielczanin przeszedł we wtorek operację wszczepienia komórek glejowych. To druga taka operacja w Polsce.

Metoda opracowana przez lekarzy z Kliniki Neurochirurgii Akademii Medycznej we Wrocławiu to ogromna szansa dla osób na wózkach. Do przeprowadzenia takiej operacji wrocławski zespół przygotowywał się 4 lata. Pod koniec czerwca zoperowano tam pierwszego pacjenta z przerwanym rdzeniem kręgowym. Półtora miesiąca później, w poniedziałek 18 sierpnia Krzysztofa Pietrzyka z Kielc. Operacja trwała 12 godzin.

PRZYKUTY DO WÓZKA

Krzysztof był studentem, gdy uległ wypadkowi motocyklowemu 5 lat temu, zmiażdżony rdzeń kręgowy przykuł go do wózka. To jego mama Maria, która jest pielęgniarką znalazła informacje o przeszczepach komórek glejowych, które mogą być szansą na przywrócenie władzy w nogach syna. Zaczęła starania o to by syna zakwalifikowano do zabiegu. Krzysiek miał tę przewagę, że jest młody i w dobrej kondycji fizycznej. To dlatego po ostrej selekcji dokonanej przez prof. Włodzimierza Jarmundowicza został zakwalifikowany do zabiegu, jako jedna z czterech osób w Polsce.
Unikalna operacja zaczyna się od wyhodowania węchowych komórek glejowych (GKW). Bo chociaż uszkodzenia centralnego układu nerwowego są nieodwracalne, to właśnie komórki glejowe znajdujące się w nosie są jedynymi z układu nerwowego, które potrafią się odrodzić. Sprawdzono to eksperymentując na zwierzętach - sparaliżowane szczury z przeciętym rdzeniem, którym wszczepiono GKW, odzyskiwały zdolność poruszania się.
Operacja zaczyna się od pobrania błony węchowej z nosa. Z wyizolowanego z niej nabłonka hoduje się glejowe komórki węchowe. Trwa to kilka tygodni. W trakcie poniedziałkowej kilkunastogodzinnej operacji lekarze wykonali ponad 100 iniekcji do rdzenia. Za każdym razem wstrzykiwali około 25 tys. komórek węchowych, które mają stymulować odtworzenie rdzenia nerwowego.

CZEKAMY Z NADZIEJĄ

- Krzysiek wybudził się, ale jest osłabiony po tak długim zabiegu - powiedziała nam wczoraj jego mama, która we wrocławskiej klinice nie odstępuje syna na krok.- Na wyniki zabiegu trzeba czekać, jak powiedzieli lekarze od 3 miesięcy do dwóch lat. Jesteśmy dobrej myśli.

Jedyne co spędza sen z powiek mamy i syna to pieniądze. Operacja była kosztowna, teraz potrzebna jest rehabilitacja a każdy jej miesiąc to wydatek 7 tys. zł. Pomocą w zbieraniu środków na operację pomagał Krzyśkowi i jego mamie Zespół Szkół Budowlanych nr 1 w Kielcach, w którym pracuje pani Maria. Fundacja Dla Rozwoju Chirurgii udostępniała swoje konto. - Wierzę, że ofiarodawcy się znajda, bo NFZ pokrywa tylko niewielką część potrzeb - mówi Maryla Gładysz, dyrektor szkoły.

27.06.2008
Artykuł pt. "Sparaliżowani dostali przeszczep nadziei"

Czy człowiek z przeciętym kręgosłupem będzie mógł chodzić? Od czterech lat pracują nad tym wrocławscy lekarze. W czwartek przeprowadzili pierwszą w Polsce operację przeszczepienia do rdzenia kręgowego komórek nerwowych pobranych z nosa.

- Pojawiła się nadzieja dla osób na wózkach inwalidzkich, wobec których medycyna dotąd była bezradna - mówi prof. Włodzimierz Jarmundowicz z wrocławskiej Kliniki Neurochirurgii AM, który kieruje programem badawczym.

Młodemu wrocławianinowi cztery lata temu przecięto nożem rdzeń kręgowy. Został sparaliżowany od pasa w dół. Od tego czasu porusza się na wózku. Do operacji został wybrany m.in. ze względu na młody wiek i dobry ogólny stan zdrowia. Po selekcji odpadło 50 innych pacjentów, którzy wcześniej uczestniczyli w programie badawczym kierowanym przez profesora Jarmundowicza.

Naukowcy pokładają dużą nadzieję w glejowych komórkach węchowych (GKW), które występują w błonie śluzowej nosa. Ich budowę poznano już pod koniec XIX wieku, ale długo nie znano ich funkcji. Dopiero badania prowadzone w latach 80. przez prof. Geoffreya Raismana z National Institute for Medical Research w Londynie wykazały, że są one odpowiedzialne za regenerację nabłonka węchowego. Nabłonek, który pozwala nam odróżniać zapachy, ulega ciągłemu niszczeniu z powodu urazów i stanów zapalnych, ale regeneruje się w ciągu kilku tygodni właśnie dzięki GKW.

- Uszkodzenia centralnego układu nerwowego są nieodwracalne - mówi prof. Jarmundowicz. - Tymczasem okazało się, że komórki glejowe w naszych nosach to jedyna część układu nerwowego, która potrafi się odrodzić. Sparaliżowane szczury z przeciętym rdzeniem, którym wszczepiono GKW, zaczynały znów wspinać się na kratki.

Niezwykłą właściwość komórek z nosa próbuje się wykorzystać do regeneracji zniszczonych włókien rdzenia kręgowego. To szansa dla osób z całkowicie uszkodzonym rdzeniem, m.in. dla ofiar wypadków samochodowych czy skoków do zbyt płytkiej wody.

- Co roku w Polsce z tego powodu 700 osób trafia na wózki inwalidzkie. Dotąd nie było skutecznego sposobu na przywrócenie im czucia i funkcji ruchowych. Dordzeniowa transplantacja glejowych komórek węchowych to przełom w neurochirurgii, który jest pewną nadzieją dla sparaliżowanych. Takich jak nasz pacjent - mówił nam wczoraj profesor godzinę przed operacją.

26-latkowi najpierw pobrano błonę węchową z nosa. Wyizolowano z niej nabłonek, który posłużył do hodowli GKW. Materiał do przeszczepu to mieszanina komórek wyhodowanych w ciągu ostatnich tygodni oraz komórek zamrożonych dwa lata temu i teraz rozmrożonych. Wczoraj podczas wielogodzinnej żmudnej operacji, w której brało udział siedmiu lekarzy, pacjentowi wykonano 120 iniekcji do rdzenia. Każda zawierała około 25 tys. komórek węchowych, które mają stymulować neuroregenerację. Jednak dopiero po roku okaże się, czy mężczyzna będzie mógł poruszać nogami.

Operację poprzedziły cztery lata badań prowadzonych przez naukowców z Kliniki Neurochirurgii Akademii Medycznej oraz z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu. W eksperymentach in vitro, na szczurach oraz na nabłonku węchowym pobranym od zmarłych dawców organów udało się opracować metodę pobierania, selekcji i namnażania komórek, które przeżywały potem w rdzeniach nerwowych. Sprawdzono także ich bezpieczeństwo: nie powodowały u zwierząt guzów ani stanów zapalnych.

- To rzecz całkowicie eksperymentalna - mówi prof. Jarmundowicz.

Dotąd zrobiono trzy takie operacje w Melbourne, nie podano jeszcze ich wyników. Podobne operacje, ale trochę odmienną metodą, wykonano w ostatnich latach w Lizbonie i Londynie, ale i tam dopiero obserwuje się ich wyniki.

- To długotrwały proces - mówi profesor. - Jesteśmy dopiero na początku drogi.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

30.09.2007
Artykuł ze strony biz.yahoo.com pt."Przeszczepy w których używa się komórek macierzystych pobranych ze szpiku kostnego dorosłego człowieka ożywiają funkcje pacjentów po urazie rdzenia kręgowego; firma PrimeCell(TM) Therapeutics zapewnia o kontynuowaniu badań."

poniedziałek 24 wrzesień.
Podczas dorocznego spotkania na Kongresie Neurologicznym przedstawiono wstępne rezultaty przeszczepu na 38 pacjentów.

IRVINE, Kalifornia. PrimeCell(TM) Therapeutics LLC (http://www.primecelltherapeutics.com) dziś ogłosiło, że wspiera badania dla prób klinicznych, które wymagają implantacji autologicznej do uszkodzonego rdzenia kręgowego komórek macierzystych pochodzących ze szpiku kostnego pacjenta - rezultatem tych prób jest powrót różnych funkcji u pacjentów sparaliżowanych od 4 do 22 lat.

Dr Luis Geffner złożył wstępny raport w tej sprawie 17 września na Kongresie Neurologicznym w San Diego. Od maja 2006 do sierpnia 2007 38 pacjentów z urazem rdzenia kręgowego było leczonych w Ekwadorze w Luis Vernaza Hospital w Guayaqui. Oni byli leczeni komórkami macierzystymi autologicznego szpiku kostnego - to znaczy, że komórki zostały wydobyte z własnego szpiku kostnego pobranego z biodra.

Z 25 pacjentów, których obserwowano od 3 do 14 miesięcy 15 pacjentów uzyskało umiejętność stania, 10 mogło chodzić z aparatami, siedmiu mogło chodzić bez aparatów, pięciu mogło chodzić o kulach. Trzech pacjentów uzyskało pełną kontrolę nad pęcherzem, a u 10 pacjentów wróciły jakieś funkcje seksualne. Żadne niekorzystne wydarzenia albo nienormalne reakcje na implantację nie zostały zaobserwowane.

"Trwające badania pomogą nam wyjaśniać korzyści i jakiekolwiek możliwe szkody dla tego zagadnienia, ale do tej pory badania wykazują, że komórki macierzyste ze szpiku kostnego są bezpieczne dla pacjentów po urazie rdzenia kręgowego," powiedział Geffner, kierownik programu komórek macierzystych przy Juncie de Beneficencia de Guayaquil.
Podkreślił, że ta praca została ukończona z pomocą i poparciem Junty de Beneficencia, Benemerita Sociedad de Lucha Contra el Rak (SOLCA), i dzięki poparciu i badaniom wykonanym przez PrimeCell Therapeutics znajdującą się w Irvine w Kalifornii.

"Przez wszczepianie osobie dorosłej komórek macierzystych ze szpiku kostnego, zobaczyliśmy znaczące postępy w jakości życia dla tych, którzy cierpią po urazie rdzenia kręgowego. W dodatku, poznajemy cenne informacje, które ostatecznie pomogą nam stosować inne dorosłe komórki do urazów rdzenia kręgowego i przeprogramowywać dorosłe komórki zarodkowe, "powiedział Francisco Silva, wiceprzewodniczący działu badań i rozwoju dla PrimeCell Therapeutics. "Jesteśmy zachęcani przez rezultaty. To podejście może być przydatne dla pacjentów, którzy nie mogą być leczeni przez medycynę konwencjonalną."

Więcej informacji o sprawach naukowych udostępniamy na życzenie, wliczając w to filmy pacjentów, którzy przechodzili kurację.

Kontakt z PrimeCell(TM) Therapeutics LLC:
Edge Communications, Inc.
Ken Greenberg, 818-990-5001
ken@edgecommunicationsinc.com
lub
for Edge Communications, Inc.
Jana Williams, 310-391-9710
janawilliams@dslextreme.com

7.07.2007
Artykuł ze strony news.bbc.co.uk pt."Próby naprawy uszkodzenia kręgosłupa"

Hywel Griffith BBC Walia, korespondent ds. zdrowia.
Próby mają być przeprowadzone na pierwszych pacjentach jako część badań komórkowych, które mogą pomóc tysiącom ludzi sparaliżowanym po wypadkach. Walijskie stowarzyszenie dobroczynne Trust PA pomogło w finansowaniu naukowców, którzy mają nadzieję naprawić rdzeń kręgowy przez przeniesiesienie komórek z nosa do rozrostu w uszkodzonym miejscu.
Jeśli się uda, leczenie będzie mogło oznaczać powrót pacjentów do kontroli nad swoim ciałem. Badania przeprowadzane są przez Instytut Neurologii w Londynie.

Simon Morris, z Sully w Dolinie Glamorgan, uczy się żyć na nowo od wypadku 10 lat temu w którym został sparaliżowany od klatki piersiowej w dół. Prosty upadek podczas wakacji w Grecji wystarczył do uszkodzenia kręgosłupa. Spędził 16 miesięcy w szpitalu i obecnie zależny jest od wózka inwalidzkiego.

"Byłem w Marynarce Wojennej przed swoim wypadkiem, więc byłem całkiem aktywny. Lubiłem bardzo życie towarzyskie" powiedział Mr Morris.
"Mieć to wszystko zabrane w jednej chwili - to było za dużo dla mnie."
"Zwiększanie mojej mobilności byłoby błyskotliwe. Jakikolwiek mały przyrost, jakikolwiek niewielki przyrost oznaczałby dużo dla mnie - nie tylko dla mnie, ale dla innych ludzi z uszkodzeniem kręgosłupa."

Próby na zwierzętach

Obecnie nie ma żadnego leczenia dla urazu Morrisa, ale prof. Geoffrey Raisman, z Instytutu Neurologii, stwierdził, że komórki znalezione w nosie mogą być przeszczepione do rdzenia kręgowego i pomóc w jego regeneracji.
Do tej pory testy były na zwierzętach, ale professor Raisman powiedział, że są gotowi do prób na ludziach.
"Jesteśmy w takim punkcie, gdzie próby na zwierzętach - na szczurach - mogą pozwolić nam na uzyskiwanie tych komórek od dorosłych osobników" - powiedział.

"Możemy przeszczepiać je do urazów rdzenia kręgowego, z rdzeniowego korzenia, i włókna nerwowe odradzają się, a funkcje wracają.."

"Teraz próbujemy przenieść to na ludzi" dodał.

Etap na którym my jesteśmy i inni pokazuje, że te komórki są obecne u ludzi. Uczymy się je rozmnażać za pomocą próbek pobranych od wolontariuszy, a następnie mamy nadzieję przeszczepić je do grupy 10-12 pacjentów z wysokimi urazami rdzenia.
Badania są drogie i są wspierane przez niewielką walijską organizację charytatywną.

Trust PA została założona dla uczczenia pamięci Paula Andre (PA) Blundella, rugbisty z Cardiff, który został sparaliżowany po wypadku na boisku.

Po jego śmierci pięć lata temu, jego rodzice zdecydowali się wspierać wysiłki w poparciu badań nad regeneracją rdzenia kręgowego.
Jego matka Gerri Blundell powiedziała: mamy olbrzymią nadziejeę, ponieważ praca Geoffreya Raismana poprzedzona jest 40 latami badań.
Jeśli chodzi o Paula Andre, to dla niego była szansa, że zacznie znowu chodzić przed ukończeniem czterdziestki. Pomyślał, że warto byłoby przez to przejść, a ja myślę względem innych rodzin, że nadzieja jest jedną z najważniejszych rzeczy potrzebną do życia dla wszystkich.
Rozwijanie badań może wciąż trwać wieki, ale wspieranie funduszami pomoże badaniom. Wliczyć należy także takie wydarzenia wspierające zdobywanie pieniędzy jak Grand Prix Wielkiej Brytanii na żużlu w ostatni weekend.

4.05.2007
Artykuł pochodzący z majowego wydania miesięcznika Focus pt."Mięśnie zdalnie sterowane".

implant

4.03.2007
Artykuł pt."Robotyczny szkielet zastępuje pracę mięśni" pochodzący ze strony www.nauka.gildia.pl

stopa Robotyczny egzoszkielet kontrolowany przez system nerwowy użytkownika może pomóc ludziom odzyskać sprawność kończyn, co jest zachęcającą wiadomością dla ludzi z częściowym osłabieniem systemu nerwowego, mówią badacze z Uniwersytetu Michigan.

Egzoszkielet zakładany na kostkę, który został opracowany w Uniwersytecie Michigan, był ubierany przez zdrowych ludzi, aby zmierzyć jak urządzenie wpływa na funkcjonowanie kostki. Zespół Uniwersytetu nie ma w planach zbudowania komercjalnego egzoszkieletu, ale ich wyniki sugerują pojawienie się aplikacji do rehabilitacji i ćwiczeń fizycznych, gdyż takie wyniki mogą być wykorzystane przez inne grupy, które zbudują podobne urządzenie.

"To mogłoby przynieść korzyści pacjentom po zawale, wylewie lub z pewnymi rodzajami uszkodzeń rdzenia kręgowego," twierdzi Daniel Ferris, profesor nadzwyczajny w Instytucie Nauki o Ruchu Uniwersytetu Michigan. "Dla pacjentów, którzy mogą się wolno poruszać, takie urządzenie wspomagające mogłoby pomóc im chodzić szybciej i bardziej efektywnie."

Ferris i dawny doktorant Uniwersytetu Michigan, Keith Gordon, który został po obronie pracy doktorskiej członkiem Instytutu Rehabilitacji w Chicago, pokazali, że ludzie ubierający egzoszkielet mogą nauczyć się jak chodzić w urządzeniu w około 30 minut. Dodatkowo, system nerwowy tych ludzi utrzymał zdolność kontrolowania egzoszkieletu nawet trzy dni później.

Elektryczne sygnały wysyłane przez mózg do naszych mięśni "mówią" im jak mają się poruszyć. U ludzi z uszkodzeniami rdzenia kręgowego lub pewnymi chorobami neurologicznymi te sygnały nie docierają w pełni sił i są nieskoordynowane. W dodatku, pacjenci mają mniejsze możliwości utrzymania poprawnego kierunku ruchu ich mięśni, co sprawia, że ponowna nauka chodzenia jest bardzo trudna.

Standardowo, robotyczne urządzenia rehabilitacyjne są noszone przez pacjentów tak, że kończyna jest poruszana przez układ otrzymujący instrukcje od komputera. Takie urządzenia działają impulsowo, aby pomóc zmusić organizm do określonego ruchu.

Wynalazek badaczy z Uniwersytetu Michigan pracuje odwrotnie niż standardowe pomoce rehabilitacyjne. W tym egzoszkielecie, elektrody zostały podłączone do nóg ochotnika i elektryczne sygnały, które wysyłał mózg zostały "przetłumaczone" na ruch urządzenia.

"(Sztuczne) mięśnie są pneumatyczne. Kiedy komputer otrzymuje elektryczny sygnał od mięśnia ochotnika, zwiększane jest ciśnienie w sztucznym mięśniu," mówi Ferris. "Zasadniczo sztuczny mięsień kurczy się z mięśniem ludzkim".

Początkowo chód osoby noszącej egzoszkielet był zakłócany, ponieważ siła mechaniczna dodana przez urządzenie powodowała zwiększenie siły mięśnia. Jednakże, w relatywnie krótkim czasie, ochotnik zaadaptował się do nowej siły i używał naturalny mięsień w mniejszym stopniu, gdyż egzoszkielet wykonywał większą pacę. Chód normalizował się po 30 minutach.

Ferris uważa, że następnym krokiem jest przetestowanie urządzenia na pacjentach z niedowładem funkcji mięśni.

Te badania uzyskały subwencję od Narodowego Instytutu Nieprawidłowości Neurologicznych oraz Udarów.

9.12.2006
Przetłumaczone informacje pochodzące ze strony www.nokha.net irańskiego instytutu zajmującego się regeneracją uszkodzonego rdzenia kręgowego

Instytut regeneracji uszkodzonego rdzenia kręgowego Shefa.

Stosujemy wszczepy komórek glejowych w uszkodzony rdzeń kręgowy.

Urazy rdzenia kręgowego.

Wypadek samochodowy, upadek z wysokości, wybuch i inne wypadki mogą być przyczyną urazu rdzenia kręgowego. Te przyczyny mogą zniszczyć włókna nerwowe przekazujące czuciowe i motoryczne sygnały i pozostawić te włókna w sytuacji nie do naprawienia. Stąd, urazowi rdzenia kręgowego towarzyszy przez całe życie: paraliż kończyn, utrata czucia i zaburzenie czynności zwieraczy/seksualnych. Ale jest to tylko jedna strona tragedii. Drugą stroną jest, że nie ambulatoryjne osoby w wieku produkcyjnym nie cieszą się życiem, są przygnębione i zamartwiają rodziny.

Statystyka.
Ilość ludzi po urazie rdzenia kręgowego na świecie liczy 70 milionów, a doroczny ich wzrost wynosi 5 osób na 100 tys. ludności.

Nowe metody naprawy rdzenia kręgowego.

Współczesna medycyna wierzy w nieodwracalność uszkodzenia rdzenia kręgowego. Wszystkie medyczne działania skupiają się na zapobieganiu/leczeniu odleżyn, infekcjom moczowym i problemom oddechowym. Ten zastój wpłynął na wielu naukowców na całym świecie do szukania drogi promocji naprawy urazu rdzenia kręgowego.
Oni wierzą, że potencjał uszkodzonych włókien był zahamowany przez nieprzyjazne środowisko, i stąd, zmiana w otoczeniu może doprowadzić do odrodzenia włókna nerwowego za pomocą innych komórek wprowadzonych w miejscu uszkodzenia. Przeszczep wielu komórek pokazuje wzrost i regenerację nerwów na zranionych zwierzętach doświadczalnych.

Z obiecujących komórek: komórki Schwanna.

Te wspierające komórki nerwów obwodowych odgrywają kluczową rolę w naprawie urazów nerwu obwodowego, który jest całkiem realny, w odróżnieniu od naprawy uszkodzenia rdzenia kręgowego. Wiele eksperymentów laboratoryjnych na zwierzętach pokazywało, że wszczepianie komórek Schwanna wywołuje naprawę w uszkodzonym rdzeniu kręgowym.

Podłoże projektu.

Wszczepianie komórek Schwanna do pacjentów z urazem poprzedzone było 12-letnimi naukowymi badaniami doświadczalnymi, które zostały wydane w międzynarodowym czasopiśmie naukowym Neurosci Lett 2006 Jul 10;402(1-2):66-70. Autologiczne wszczepy komórek Schwanna prowadzą uszkodzoną tkankę do leczenia o niskim ryzyku. Początkowe rezultaty są obiecujące.

Zalety.

Ta metoda wykorzystuje komórki Schwanna pobrane od pacjenta, przez co zminimalizowana jest możliwość odrzucenia przeszczepu oraz przeniesienie jakiegoś wirusa. W oparciu o surowe zabezpieczenia stosowane podczas procedur, żaden z dziewięciu leczonych pacjentów nie miał niepożądanych efektów, takich jak infekcja, tworzenie się guza, czy neurologiczne pogorszenie.

Pacjent 1
Wiek: 36
Wiek urazu: postrzał
Data urazu: 1987
Czucie przed operacją: T11 bez czucia poniżej pachwiny
Motoryka przed operacją: brak ruchu kończyny
Zwieracz przed operacją: brak kontroli
Data operacji: luty 2006
Czucie po operacji: powrót czucia na krańcach kończyn
Motoryka po operacji: niewielki zgięcie w kolanie.
Zwieracz po operacji: kontrolowany

Pacjent 2
Wiek: 27
Wiek urazu: upadek
Data urazu: 1993
Czucie przed operacją: brak czucia poniżej kolana
Motoryka przed operacją: biodro i mięśnie uda
Zwieracz przed operacją: brak kontroli
Data operacji: marzec 2006
Czucie po operacji: powrót pełnego czucia na dole kończyny
Motoryka po operacji: wymuszony ruch uda
Zwieracz po operacji: "zwiększenie suchej przerwy"

Pacjent 3
Wiek: 25
Wiek urazu: wypadek samochodowy
Data urazu: 2001
Czucie przed operacją: brak czucia od górnej części uda
Motoryka przed operacją: brak najmniejszego ruchu
Zwieracz przed operacją: kontrolowany
Data operacji: maj 2006
Czucie po operacji: zwiększone
Motoryka po operacji: niewielki ruch kolana
Zwieracz po operacji: kontrolowany

Pacjent 4
Wiek: 25
Wiek urazu: wypadek samochodowy
Data urazu: 1993
Czucie przed operacją: ok
Motoryka przed operacją: ruch w opuszczonych rękach
Zwieracz przed operacją: kontrolowany
Data operacji: maj 2006
Czucie po operacji: ok
Motoryka po operacji: wzrost siły w lewej ręce, niewielki ruch w prawej ręce i w palcach obu stóp i kostkach
Zwieracz po operacji: kontrolowany

29.10.2006
Artykuł z 26.10.06 z "Życia na gorąco" o Jakubie Tokarzu, dotyczący eksperymentalnych terapii planowanych we Wrocławiu z użyciem glejowych komórek węchowych.

Doświadczenia z komórkami macierzystymi we Wrocławiu

12.09.2006
Informacja o regeneracji rdzenia kręgowego pochodząca od uczestnika amerykańskiego forum dyskusyjnego CareCure dotycząca eksperymentów w Iranie.

"Oto co wiem o ich badaniach na ludziach.
Oni przeprowadzili eksperymenty na dziewięciu osobach. Najpierw przeprowadzili eksperymenty na szczurach, a po wspaniałych rezultatach, jakie otrzymali, departament etyczny ministerstwa zdrowia dał im zgodę na próby na 30 osobach.
Po tym jak oni zrobili próby na dziewięciu osobach, rezultaty były tak dobre, że postanowili poinformować media o swoich rezultatach i zapowiedzieli, że wkrótce przedstawią wyniki środowisku medycznemu /nie wiem kiedy to nastąpi/.
Oto co oni zrobili: oni wzięli komórki macierzyste z tyłu nogi /poniżej kolana/ pacjenta i doprowadzali je do wzrostu w sterylnym laboratorium. Następnie wstrzyknięto te komórki w miejsce uszkodzenia rdzenia. Czas wzrastania komórek macierzystych waha się między trzy tygodnie a 45 dni.
To co dowiedziałem się o rezultatach, to brak efektów ubocznych.
9 z 9 potrafi z powrotem kontrolować jelita i pęcherz. 4 z nich może stać z większym czuciem i ruchem, i jest to jedynie kilka miesięcy po transplantacji. Postęp wciąż następuje. Dr Hooshang Saberi powiedział, że postęp może trwać rok lub dłużej i fizyczna terapia po transplantacji jest koniecznością.
Oni oszczędzą pozostałą resztę 21 osób z 30 /z tej 30 osób, na którą zgodził się na zabieg departament etyczny ministerstwa zdrowia/ skoro oni przypuszczają, że dostaną zgodę na zajęcie się innymi ludźmi. Oni powiedzieli, że przygotowują obiekty i uczą innych lekarzy do masowego leczenia.
Ilość lat od urazu nie ma znaczenia. Wśród osób, na których dokonano eksperymentu są osoby 13 i 16 lat po urazie rdzenia kręgowego.
Oni zajmują się ludźmi do 50 roku życia.
Rdzeń nie powinien być całkowicie przerwany /nie powinien być w dwóch oddzielnych kawałkach/ i miejsce uszkodzenia nie powinno być zbyt duże.
Oni robią testy jakiegoś mięśnia i nerwu poniżej poziomu urazu, żeby upewnić się, że nerwy i mięśnie pod poziomem uszkodzenia są w dobrym stanie /na przykład oni powiedzieli, że ten który ma spastyczność poniżej poziomu urazu jest lepszym kandydatem, ponieważ mięśnie i nerwy pracują poniżej poziomu urazu/. Oni rekomendują trzymać mięśnie w dobrej formie, aby być gotowym na to leczenie."

20.07.2006
Artykuł z Rzeczpospolitej pt. "Ożywcza kąpiel dla nerwów"

Bakterie mogą pomóc w procesie naprawy rdzenia kręgowego - donoszą amerykańscy naukowcy.
Lekarze wciąż są bezsilni wobec uszkodzeń rdzenia kręgowego
(c) MIROSŁAW ŁOBACZEWSKI
Nerwy w rdzeniu kręgowym, w przeciwieństwie do np. nerwów w palcu, nie regenerują się, jeśli zostaną przerwane. Dzieje się tak dlatego, że ich bezpośrednie otoczenie wytwarza substancje powstrzymujące wzrost nerwów. Działanie tych naturalnych substancji można jednak zneutralizować. Udało się to neurologom z Johns Hopkins University. Użyli oni enzymu zwanego sialidazą, wytwarzanego przez bakterie.
Przed doświadczeniem naukowcy przerwali nerwy szczurów laboratoryjnych w miejscu, gdzie od rdzenia kręgowego odchodzą nerwy do przednich łapek. Do analogicznych urazów dochodzi nierzadko u ludzi w następstwie wypadków motocyklowych. Bywa też, że podobne uszkodzenie występuje u noworodków.
Badacze wszczepili szczurom maleńkie pompki, które zraszały miejsce uszkodzenia nerwów sialidazą. Okazało się, że taka procedura zwiększa tempo odrastania połączeń nerwowych ponad dwukrotnie. W toku dalszych badań ustalone zostanie, czy odbudowane nerwy przejęły funkcje przerwanych połączeń.

POWRÓT do "Postęp w medycynie"



Kontakt

forum tetraplegik akademia życia