Tetraplegia jako konsekwencja pechowego skoku do wody

Strona osoby po złamaniu kręgosłupa

Adrenalina - sporty ekstremalne niepełnosprawnych

motoparalotnia

23 lata temu, zaraz po skoku do wody i złamaniu kręgosłupa szyjnego, jeśli ktoś powiedziałby mi, że spróbuję sportów ekstremalnych, to skwitowałbym go milczeniem i spojrzeniem mówiącym, że gada głupoty. Uważałem, że tak poważna niepełnosprawność, jak porażenie czterokończynowe (tetraplegia) skazuje mnie na spędzanie czasu wyłącznie przed telewizorem lub komputerem.

Brak możliwości samodzielnego poruszania się na wózku inwalidzkim oraz bariery architektoniczne bardzo utrudniały mi kontakty towarzyskie, korzystanie ze spacerów, wydarzeń kulturalnych i imprez plenerowych. Wstydziłem się także prosić o pomoc znajomych, których trochę ubyło po moim złamaniu kręgosłupa. Sytuacja odrobinę zmieniła się na lepsze, Rejs żaglówką po przeprowadzce do DPS-u i zakupie elektrycznego wózka inwalidzkiego. Byłem bardzo zadowolony, że mogę bez niczyjej pomocy przemieszczać się po najbliższej okolicy.

Po około 15 latach od feralnego skoku do wody zauważyłem, że poziom mojego życia jest bardzo przyzwoity, ale tak naprawdę nie mam z tego okresu żadnych ważniejszych wspomnień. Przez taki szmat czasu nigdzie nie byłem i nic ciekawego nie przeżyłem, a często widziałem w telewizji niepełnosprawnych cieszących się życiem podczas uprawiania różnych dyscyplin sportowych do niedawna zarezerwowanych tylko dla zdrowych i silnych osób. lot w tuneluDodatkową motywacją do przeżycią czegoś nietuzinkowego była moja 20-sta rocznica skoku do wody i chęć uczczenia tej okrągłej rocznicy w wyjątkowy sposób. Postanowiłem skontaktować się z pilotem motoparalotni, który w sezonie letnim bardzo często lata nad moim miastem. Mimo wielu obaw, czy nie przestraszy się mojej niepełnosprawności, wszystko poszło gładko i miałem za sobą niesamowite chwile spędzone w powietrzu.

Zasmakowaszy zwiększonej dawki adrenaliny podczas lotu na motoparalotni zacząłem baczniej obserwować wszelkie sporty ekstremalne. Gdy coś mnie zainteresowało, zacząłem sprawdzać, gdzie w mojej okolicy można tego spróbować. Efektem tego był lot w tunelu lot szybowcem aerodynamicznym, lot szybowcem i skok w tademie ze spadochronem. Udało mi się także popływać na żaglówce, chociaż nie można tej dyscypliny raczej zaliczyć do sportów znacząco podnoszących adrenalinę, to polecam kołysanie się na falach każdemu, kto lubi bliskość wody.

Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się spróbować kilku sportów ekstremalnych. Pokazałem co najmniej kilku osobom, że największe ograniczenia można pokonać, jeśli tylko otworzy się własny umysł. Dołączyłem do niepełnosprawnych przełamujących kolejne bariery i moje życie nabrało kolorów oraz weszło na wyższy, lepszy poziom. Nie zamierzam schodzić z tak obranej drogi skok spadochronowy w tandemie i chcę namawiać, aby także inne osoby na wózkach inwalidzkich próbowały coś zmienić w swoim monotonnym życiu. Warto wyjść poza swoją strefę komfortu, aby spróbować czegoś nowego, co będzie się pamiętać do końca życia.

Żałuję, że pierwsze 15 lat życia po urazie rdzenia kręgowego nie wykorzystałem w takim stopniu, jak mogłem i dlatego chciałbym, aby jak najmniej ludzi popełniło ten sam błąd. Postęp techniczny otwiera nam nowe możliwości i czerpmy z tego pełnymi garściami. W najbliżym czasie zamierzam lecieć balonem i doświadczyć skoku wahadłowego na stadionie we Wrocławiu. Liczę także, że w niedalekiej przyszłości pojawią się nowe ekstremalne sporty, o których się teraz nawet nie śni. Oby tylko zdrówko dopisywało, a z pewnością podzielę się wrażeniami.



Menu - Adrenalina

lp.surtet@kezsybz