Tetraplegia jako konsekwencja pechowego skoku do wody

Strona osoby po złamaniu kręgosłupa

Postęp w medycynie

30.03.2017
Artykuł Ewy Nieckuły z magazynu Focus pt. "Wstań i chodź". Na całym świecie naukowcy próbują przywrócić sprawność sparaliżowanym. Są już pierwsze sukcesy – w USA, w Szwajcarii oraz w Polsce.

Pełna wersja artykułu wraz ze zdjęciami i szkicami dostępna z całym wydaniem kwietniowego numeru miesięcznika "Focus" jest m.in na Publio.pl /cena: 6.45 PLN/

W 2012 r. dr Paweł Tabakow z Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przywrócił Dariuszowi Fidyce możliwość chodzenia. Dwa lata wcześniej Fidyka został napadnięty i wielokrotnie ugodzony nożem. Jeden z ciosów uszkodził rdzeń kręgowy w odcinku piersiowym. Fidyka przestał odczuwać od pasa w dół dotyk, temperaturę i ból, miał zaburzenia czucia głebokiego. Poruszał się tylko na wózku. Po czterech latach od operacji wraca mu czucie, jeździ na trójkołowym rowerze, chodzi po kilkanaście metrów na bieżni w ortezach albo z chodzikiem.
W tym roku dr Tabakow zamierza przeprowadzić podobną operację. Klinika prowadzi nabór chorych z przerwanym rdzeniem kregowym. "Otrzymaliśmy około 450 zgłoszeń z całego świata. Wstępnie wyselekcjonowaliśmy czterech najbardziej optymalnych pacjentów, którzy mogliby zostać poddani operacji. Eksperci wybiorą tylko jednego sposród nich" – mówi dr Tabakow w rozmowie z "Focusem".

WĘCHOWE LEPSZE NIŻ MACIERZYSTE

Bardzo długo uważano, ze centralny układ nerwowy u człowieka nie potrafi się zregenerować po uszkodzeniu. Dziś wiemy już, że przecięty neuron w rdzeniu kregowym "chce odrosnac", ale nie może. Przeszkodą nie do pokonania jest blizna glejowa, która bardzo szybko tworzy się w miejscu urazu. Nie można jej wyciąć, bo wówczas powstaje nowa, jeszcze większa. Trzeba albo zablokować jej powstanie, albo w jakiś sposób pomóc neuronom w przejściu przez nią.
We Wrocławiu wykorzystano w tym celu tzw. glejowe komórki węchowe. Umożliwiają one regenerację włókien nerwowych odpowiedzialnych za przesyłanie informacji z narządu węchu do mózgu. To naturalny proces występujący u każdego człowieka. Lekarze wpadli na pomysł, by te komórki przenieść w miejsce uszkodzenia rdzenia kręgowego. Jeśli zachowają swoje właściwości, doprowadzą do regeneracji włókien znajdujących się w rdzeniu. Dodatkowo Fidyce przeszczepiono także fragmenty jego własnych nerwów obwodowych – miały wyznaczać scieżkę dla zregenerowanych neuronów. "To jeszcze dość prymitywny etap leczenia. Czeka nas długa droga do opracowania optymalnych proporcji tej mieszanki komórek. W nauce potrzebny jest czas na zebranie doswiadczen" – przyznaje dr Tabakow.
Przypadek Dariusza Fidyki pokazuje jednak, że takie podejście daje efekty. Nikt natomiast do tej pory nie udowodnił, że w podobny sposób mogłyby regenerację neuronów wesprzeć przeszczepy komórek macierzystych. "Nadal prowadzi się eksperymenty, czasami na pograniczu prawa, w których stosowane są komórki macierzyste otrzymywane z krwi pępowinowej czy tkanki tłuszczowej. Po namnożeniu zostają wstrzyknięte np. do płynu mózgowo- rdzeniowego. Według prowadzących te zabiegi komórki macierzyste są na tyle »mądre«, że potrafią dotrzeć do miejsca uszkodzenia rdzenia, osiedlić się tam i przekształcić w taki sposób, by naprawić uszkodzoną strukturę. Znam przypadki przeprowadzania komercyjnych zabiegów – rano pobierane są komórki, po czym są namnażane, a wieczorem wstrzykiwane. Jestem zdecydowanie przeciwny takim próbom, ich efekty terapeutyczne sa bardzo wątpliwe" – mówi "Focusowi" dr Bogdan Czapiga, ordynator oddziału neurochirurgii Szpitala Wojskowego we Wrocławiu i ekspert od urazów rdzenia.

PRĄD POBUDZA ODBUDOWĘ

Inny sposób na zregenerowanie uszkodzonego rdzenia kręgowego to stymulacja elektryczna. Chodzi o imitowanie sygnałów, które u zdrowego człowieka płyną z mózgu do mięśni. Najpierw lekarze wszczepiają pacjentowi stymulator pod skórę oraz elektrody, które docierają do opon otaczających rdzeń kręgowy poniżej uszkodzenia (to tzw. stymulacja zewnatrzoponowa). Gdy stymulator wysyła impuls, pacjent próbuje wykonywac jakieś zadanie.
Pierwszym chorym, którego poddano tej terapii, był Rob Summers – młody sportowiec, który uległ wypadkowi samochodowemu. W ciagu trzech tygodni od wszczepienia stymulatora dzięki pracy zespołu rehabilitantów z University of Louisville był w stanie utrzymać się w pozycji stojącej. Po pięciu miesiącach zwiekszyła sie jego zdolność do kontrolowania zwieraczy. Po ośmiu miesiącach pacjent mógł samodzielnie poruszać palcami u nóg i stopami oraz zginać nogę w kolanie.
Terapia okazała sie równie skuteczna wobec jeszcze trzech pacjentów z paraliżem kończyn dolnych. Wyniki uzyskane w ich przypadku pokazują, że mózg w jakiś sposób odzyskał połączenie z rdzeniem kręgowym poniżej miejsca uszkodzenia. Jak? Tego naukowcy na razie nie są pewni. Podejrzewają, że elektryczna stymulacja przywróciła sprawność tym połączeniom nerwowym, które nie zostały uszkodzone podczas wypadku. Inna możliwość jest taka, że pobudzanie prądem w połączeniu z rehabilitacją umożliwiło stworzenie nowych połaczeń nerwowych.
Wszczepianie elektrod do kręgosłupa jest nie tylko skomplikowane i ryzykowne, ale i drogie. Pojawiła sie jednak inna metoda. Prof. Reggie Edgerton, fizjolog z University of California w Los Angeles, częściowo przywrócił sprawność pięciu meżczyznom sparaliżowanym od pasa w dół dzięki zastosowaniu zewnętrznego stymulatora z elektrodami przylepianymi do skóry. Taka terapia jest dziesieciokrotnie tańsza niż stymulacja zewnatrzoponowa.

ELEKTRONIKA ZAMIAST NERWÓW?

Odmienne podejście stosują naukowcy, którzy próbują zastąpić uszkodzony fragment rdzenia za pomocą technologii. Układ nerwowy przesyła impulsy elektryczne, podobnie jak elektronika. "Myslenie techniczne się tutaj sprawdza. Eksperymenty są dość udane, jednak droga do powszechnego zastosowania jeszcze daleka" – ocenia dr Czapiga.
Nad takim rozwiązaniem – tzw. interfejsem mózgowo-rdzeniowym – pracuje zespół szwajcarskich naukowców z École polytechnique fédérale de Lausanne pod kierunkiem prof. Grégoire’a Courtine’a. Niedawno potwierdzili oni skuteczność tej metody podczas eksperymentów na częściowo sparaliżowanych makakach. Do kory mózgowej małp wszczepiono implant, zaś do rdzenia kręgowego poniżej miejsca urazu – elektrody. Dane z mózgu trafiają do komputera, który je analizuje, a nastepnie wysyła impulsy do elektrod. Gdy małpa chce poruszyć kończyną, układ elektroniczny wprawia ją w ruch. W efekcie rezusy zaczęły spacerować po bieżni – jeden po sześciu dniach, drugi po niecałych dwóch tygodniach od operacji. Udawało im sie utrzymywać kierunek oraz tempo ruchu. Szwajcarzy zapowiedzieli, że rozwiazanie przeznaczone dla ludzi moze byc gotowe w ciągu 10 lat.
"Pomysł dobry, fajne narzędzia, dobrze zaprojektowany eksperyment, ale nierzetelny model, bo w gruncie rzeczy badacze nie odcieli mózgu od kończyn" – komentuje dr Tabakow. Naukowcy uszkodzili rezusom rdzeń tylko połowicznie – małpy nie miały więc kontroli nad mięśniami w jednej tylnej łapie i czucia w drugiej. A to oznacza, że miały podparcie podczas prób chodzenia i zarazem ich mózgi otrzymywały jakieś dane o wykonanym ruchu. "Szwajcarzy chcieli pokazać, że nie ma sensu rekonstruować uszkodzonego rdzenia kręgowego podczas wielogodzinnej operacji, a potem przez długie lata rehabilitować pacjenta, skoro w dużo krótszym czasie można z powodzeniem stymulować porażone mięśnie. Myślę, że bali się niepowodzenia. Zainwestowano olbrzymie srodki w to badanie i ono musiało wypaść dobrze. A w rzeczywistości u tych małp wystąpił proces naprawczy – ich stan poprawił się dzięki plastyczności rdzenia" – dodaje dr Tabakow.

NIE MA DROGI NA SKRÓTY

Po urazie rdzeń "zapomina", jak wykonywać swe funkcje. Musi sie ich na nowo uczyć, utrwalać nowe odruchy. Do tego niezbędna jest rehabilitacja, która pozwala także odzyskać zgrabność ruchów, poczucie posiadania kończyn. Teoretycznie, by chory znów zaczął chodzić, wystarczy zregenerować zaledwie 5 proc. połączeń w rdzeniu kręgowym. Jednak nie zaczną one działać od razu – w tym celu niezbędne są dobrze prowadzone cwiczenia.
"Uszkodzenia rdzenia są bardzo złożone, dlatego nie powstanie jedna terapia, którą będzie można zastosować u każdego pacjenta. Potrzebujemy wielu różnych rozwiązań" – mówi Peter Wilderotter, prezes fundacji Christophera i Dany Reeve’ów, która finansuje badania w tej dziedzinie. Pytanie brzmi, czy słuzbę zdrowia będzie stać na stosowanie takich terapii. Implanty i stymulatory nie sa tanie. "Według moich szacunków będzie to kosztować ok. 500 tys. zł na jednego pacjenta. Te urządzenia będą się psuć, co jakiś czas trzeba bedzie je wymieniać" – podkreśla dr Tabakow. Pozostaje nam więc mieć nadzieję, że polskie terapie oparte na komórkach glejowych będą tańsze i bardziej dostępne.

UWAGA NA OSZUSTÓW

Niektóre próby leczenia paraliżu są zwyczajnie nieetyczne. Istnieją chińskie kliniki, w których pacjentom z niedowładem wstrzykiwano zawiesinę z komórek macierzystych pobranych z ludzkich płodów. "Nikt nie ocenia pozytywnie tych prób poza ich autorami. I tylko autorzy tej ekstremalnej terapii zgłaszali jej dużą skuteczność. Nie jest to oczywiście wiarygodne źródło informacji" – mówi dr Bogdan Czapiga, ordynator oddziału neurochirurgii Szpitala Wojskowego we Wrocławiu. Dlatego lekarze zdecydowanie odradzają "medyczne wycieczki" do Chin, Indii czy Rosji w poszukiwaniu cudownego leku, jakim miałyby być komórki macierzyste. Podawane tam preparaty nie przechodzą restrykcyjnych testów bezpieczeństwa. Na dodatek za taką terapię trzeba słono płacić, a gwarancji wyleczenia nikt nie daje.

16.02.2017
Artykuł z portalu niepelnosprawni.pl pt. "Pacjent sam stanie na nogi" – otwarto ośrodek rehabilitacji dla osób z uszkodzonym rdzeniem kręgowym

Pierwszy w Polsce ośrodek rehabilitacji dla osób z uszkodzonym rdzeniem kręgowym został otwarty w piątek, 10 lutego, w Kamieniu Pomorskim w Zachodniopomorskim. Placówka wyposażona jest w najnowszej generacji sprzęt medyczny, w tym m.in. roboty egzoszkielety oraz lokomat.

Instytut Badawczy Innowacyjnych Metod Rehabilitacji Osób po Urazach Rdzenia Kręgowego to wspólny projekt Uzdrowiska Kamień Pomorski oraz Kliniki Rehabilitacji I Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W nowym obiekcie znajduje się 40 miejsc dla pacjentów, którzy doznali urazów rdzenia kręgowego wyniku m.in. wypadków komunikacyjnych lub udarów.

Rehabilitacja i badania naukowe

- Będziemy rehabilitować przede wszystkim pacjentów z niecałkowitym urazem rdzenia oraz osoby z nasilonym niedowładem, które mają czucie – powiedziała neurolog dr hab. Beata Tarnacka, kierownik Kliniki Rehabilitacji Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Wiemy, że jeżeli jest czucie to oznacza, że obwody w rdzeniu ciągle działają. Jeżeli dostosujemy indywidualną i dość intensywną terapię, opartą m.in. na robotach, może doprowadzić do tego, że pacjent sam stanie na nogi – zapewniła.

Lekarka dodała, że w placówce będą diagnozowani oraz leczeni pacjenci, którzy niedawno doznali urazu rdzenia kręgowego.

- Sytuacja pacjentów po urazach jest w Polsce bardzo niedobra, gdyż mają oni zapewnioną jedynie 16-tygodniową rehabilitację. Grupa ta nie ma również swojego stowarzyszenia – zaznaczyła.

Jak wyjaśniła dr Tarnacka w kamieńskim instytucie będą przeprowadzane również badania naukowe, które mają określić, jak długo ma być przeprowadzana rehabilitacja oraz jakich efektów można się po niej spodziewać. Badania medyczne będą trwały przez najbliższe 4 lata.

Wsparcie finansowe

Członek zarządu Uzdrowiska Kamień Pomorski Tadeusz Widuch, powiedział w rozmowie, że w ośrodku obok rehabilitacji klasycznej oraz z udziałem robotów, pacjent będzie także pod opieką lekarzy innych specjalizacji, m.in. psychologów, dietetyków, urologów czy seksuologów.

- Roboty, które używamy podczas rehabilitacji potrafią ustabilizować człowieka, tak by po 6 tygodniach można go było pionizować i przywracać mu funkcje chodu – wyjaśnił. – Nie następują wtedy żadne zmiany neuroplastyczne ani zmiany w mózgu. Skuteczność takiej rehabilitacji u młodego człowieka, świeżo po wypadku jest nieporównywalnie wyższa niż rozpoczynanie jej po roku czy po 2 latach od urazu.

Widuch podkreślił, że obecnie wysokospecjalistyczna rehabilitacja w instytucie w Kamieniu Pomorskim z wykorzystaniem robotów nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

- Prace nad tym by świadczone usługi były dofinansowane z pieniędzy publicznych zostały uruchomione – powiedział. – Pacjenci z uszkodzonym rdzeniem kręgowym mogą liczyć pomoc finansową ze strony Fundacji Rozwoju Bankowości Spółdzielczej należąca do Banku BPS.

Sprzęty w placówce

W ośrodku znajduje się specjalny tor do nauki chodu, gdzie odbywają się ćwiczenia przy wykorzystaniu egzoszkieletu. To mobilny, zewnętrzny szkielet napędzanego akumulatorem, który umożliwia pacjentowi wstanie z wózka i wykonywania chodu w sposób naturalny.

Placówka posiada również lokomat, czyli urządzenie, w którym pacjent w pozycji pionowej umocowany jest nad bieżnią w specjalnych ortezach i szelkach. Automat wprawia porażone kończymy w ruch, a pacjent jednocześnie ćwiczy z dostosowanym indywidualnie dla niego obciążeniem.

Budowa Instytut Badawczy Innowacyjnych Metod Rehabilitacji Osób po Urazach Rdzenia Kręgowego trwała 12 miesięcy i jej koszt to 2,3 mln zł. Obiekt zajmuje powierzchnię ok. 1 tys. m2. Zakup specjalistycznego sprzętu oraz urządzeń do diagnostyki i rehabilitacji wyniósł ponad 5 mln zł. Instytut został zbudowany od podstaw ze środków wsparcia właścicielskiego spółek Bank BPS S.A. i BPS TFI S.A. oraz w ramach dofinansowania z funduszy europejskich, przy współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.

Placówka zdaniem zarządzających nie ma swojego drugiego odpowiednika na świecie.

22.09.2016
Artykuł z portalu geekweek.pl pt. "Sparaliżowany odzyskał władzę w rękach"

Komórki macierzyste, jeszcze parę lat temu przedstawiane jako teoretyczne rozwiązanie problemu paraliżu, powoli przechodzą do sfery rozwiązań praktycznych. Amerykańskim neurologom właśnie z pomocą tych komórek udało się przywrócić władzę w rękach sparaliżowanemu 21-latkowi.

Kris Boesen, który po urazie kręgosłupa w wypadku samochodowym nie był w stanie samodzielnie się żywić, trzy miesiące po eksperymentalnym zabiegu przeprowadzonym na University of Southern California, nie tylko potrafi jeść, ale też pisze i porusza się samodzielnie na wózku inwalidzkim - dla niego jest to jednak jak wyjście z więzienia własnego ciała, wcześniej bowiem nie czuł on nic od szyi w dół, nie miał też żadnej kontroli nad swoim ciałem poniżej tej granicy.

Pacjentowi podczas operacji wstrzyknięto prosto do szyjnego odcinka rdzenia kręgowego około 10 milionów komórek AST-OPC1 opracowanych przez firmę Asterias Biotherapeutics, które już na miejscu zaczęły przekształcać się w komórki progenitorowe oligodendrocytów. Już dwa tygodnie po zabiegu widać było wyraźną poprawę - Boesenowi powróciło w pewnym stopniu czucie, ale na dalsze efekty trzeba było poczekać jeszcze dwa i pół miesiąca.

22.03.2016
Artykuł z portalu geekweek.pl pt. "Sparaliżowani powstaną dzięki cyber-implantowi".

Szwajcarskim naukowcom z Ecole Polytechnique Fédérale de Lausanne udało się dokonać sporego przełomu - stworzyli oni implant nazwany e-Dura, który po wszczepieniu sparaliżowanym pacjentom ma przywracać im sprawność w ciągu zaledwie kilku tygodni.

Na razie urządzenie zostało przetestowane na szczurach i sprawdziło się ono w stu procentach, stymulacja elektryczna i leki podawane z pomocą implanta do rdzenia kręgowego prowadziły do tego, że sparaliżowane zwierzęta już po paru tygodniach były w stanie stanąć na własnych nogach. Obecnie planowane są testy kliniczne na ludziach.

Implant naśladuje działanie opony twardej otaczającej rdzeń kręgowy - a więc organizm ignoruje go, a do tego jest on miękki pozwalając na swobodny ruch. Do tego - według zapewnień twórców - ma on wytrzymywać do 10 lat w ciele zanim będzie konieczna jego wymiana.

Jest to kolejna iskierka nadziei dla wszystkich osób, które straciły poprzez uszkodzenie rdzenia kręgowego władzę nad swym ciałem - w zeszlym roku polskim naukowcom udało się dokonać podobnej sztuki, i to już na człowieku, używając glejowych komórek węchowych. Może zatem być tak, że jeśli biologiczna metoda u danego pacjenta nie przyniesie rezultatu, nie będzie to oznaczało utraty nadziei - zawsze będzie można wspomóc się elektroniką.

9.03.2016
Rozmowa w TVP Wrocław z dr Pawłem Tabakowem - kierownikiem interdyscyplinarnego zespołu lekarzy i naukowców z Polski i Wielkiej Brytanii, oraz reportaż pt."Dariusz Fidyka jeździ na rowerze. Jest szansa dla innych pacjentów."

Kliknij tutaj, aby obejrzeć materiał filmowy.

Na ten moment czekali pacjenci z całego świata! Dziś wrocławscy naukowcy rozpoczęli poszukiwania osób z przerwanym rdzeniem kręgowym, które będą poddane eksperymentalnej terapii. To nadzieja dla ponad 3 mln sparaliżowanych na całym świecie. Urazy kręgosłupa – do tej pory uważane za nieuleczalne – być może wkrótce będą operowane. Rusza międzynarodowy projekt Wrocław Walk Again.

– Niemożliwe stało się możliwe, to cud medycyny – takimi słowami określany jest program regeneracji rdzenia kręgowego u sparaliżowanych pacjentów. Ale tu nie ma mowy o cudzie – to wieloletnia praca międzynarodowego zespołu specjalistów i Dariusza Fidyki.

W 2012 r. wrocławscy neurochirurdzy dokonali eksperymentalnej operacji na skale światową. Komórki gleju węchowego, które mają niezwykłe zdolności regeneracyjne, najpierw pobrali z opuszki węchowej mózgu, namnożyli w laboratorium i po dwóch tygodniach wszczepili w okolice przerwanego rdzenia. Przedtem stworzono pomost z fragmentu nerwu obwodowego pacjenta. Na pierwsze sygnały poprawy czekano pół roku. Nie było łatwo.

Dwa lata temu światu pokazano pacjenta z przerwanym rdzeniem kręgowym, który po innowacyjnej operacji chodzi. Dziś kolejna rewelacja: ten sam pacjent jeździ na trójkołowym rowerze. To daje szansę kolejnym sparaliżowanym na całym świecie.

Dziś uruchomiono specjalną stronę programu Wrocław Walk Again Project. W sześciu językach naukowcy zachęcają pacjentów z całego świata do wzięcia udziału w eksperymencie medycznym. Poszukiwani są sparaliżowani z charakterystycznym uszkodzeniem rdzenia, takim, jakie powstaje po uderzeniu ostrym narzędziem.

Pacjent musi być także zmotywowany do ciężkiej i długotrwałej pracy. Siła charakteru i cierpliwość są niezbędne. Dariusz Fidyka na sali ćwiczeń, pod czujnym okiem fizjoterapeutów, codziennie spędza od sześciu do ośmiu godzin. To ciężka, mozolna i monotonna praca. We wrocławskim zakładzie neurochirurgicznym Akson pan Dariusz i jego mama mieszkają od czterech lat. O Dariuszu Fidyce lekarze mówią wprost: "jest naszym bohaterem!".

To ogromny sukces wrocławskich i brytyjskich naukowców, którzy do programu pozyskali najlepszych na świecie ekspertów i ogromne pieniądze. Dla każdego z dwóch pacjentów, na całą terapię i co najmniej trzyletnią rehabilitację, mają zagwarantowane 250 tys. funtów. To pierwszy i jedyny taki projekt na świecie.

29.09.2014
Artykuł z wrześniowego wydania magazynu Świat i ludzie pt."Przerwany rdzeń jak nowy"

Sparaliżowani znów zaczną chodzić?

Jest nadzieja, że osoby, które w wyniku przerwania rdzenia kręgowego zostały sparaliżowane, odzyskają władzę w kończynach. Nadzieję tę dają badania i eksperymenty naukowców z Politechniki Federalnej w Lozannie przeprowadzone pod kierunkiem Gregoire Courtine.

Szczurku, przebieraj nóżkami! Naukowiec odkrył, że sam rdzeń szczura (bez połączenia z mózgiem) potrafi kontrolować mechaniczne, czyli niezależne od woli, sterowanie ruchami dolnych kończyn gryzonia. Musi być jednak odpowiednio pobudzany. Po zabiegach stymulujących sparaliżowane szczury znów mogły stawiać kroki.

Czynność kontrolował rdzeń kręgowy. Niestety, zwierzątka chodziły tylko wtedy, kiedy ruch ich nóg wymuszała ruchoma bieżnia. Same nadal nie mogły poruszać się po stałym podłożu. Poruszały jednak łapkami, co bardzo zaskoczyło uczonych. Dawało to bowiem nadzieję, że wystarczy niwielkie wsparcie ze strony mózgu, słaby impuls płynący niedoskonałym nawet połączeniem, a gryzonie zaczną chodzić o własnych siłach. Trzeba tylko obudzić rdzeń, żeby znów zaczął reagować na rozkazy pochodzące z mózgu.

Szczurku, załóż szelki! Aby tak się stało, w okolice uszkodzonego rdzenia naukowcy wstrzyknęli szczurom substancje, które udawały neuroprzekaźniki: dopaminę, adrenalinę i serotoninę, przez które komórki nerwowe porozumiewają się między sobą. Koktajl pobudził nerwy – były gotowe do sterowania ruchami dolnych partii ciała.

Po 5-10 min prądem o niskim natężeniu (ze wszczepionych w zewnętrzną część rdzenia elektrod) pobudzano przygotowane neuroprzekaźnikami nerwy. Impulsy imitowały rozkaz z mózgu.

Następnie szczura ubranego w specjalne szelki i kamizelkę zawieszano w pionie. Dotykał on podłoża jedynie łapkami i ogonem. To zachęcało gryzonie do podejmowania prób samodzielnego chodzenia po stałym podłożu., np. po to, by dostać się do smakołyku. Po kilkunastu dniach szczury stawiały pierwsze kroki, a po kilku tygodniach biegały po schodach i pokonywały niskie przeszkody.

Okazało się, że u zwierząt czterokrotnie zwiększyła się liczba włókien nerwowych przechodzących przez mózg do rdzenia kręgowego. Nastąpiło odrodzenie się neuronów w obrębie uszkodzenia.

Czy uda się to ludziom? Tego wciąż nie wiadomo na pewno. Należy jednak pamiętać, że ludzki układ nerwowy wiele może. Jeszcze w latach 80. minionego wieku sądzono, że człowiek ma określoną liczbę komórek nerwowych, która może się zmniejszyć, ale na pewno nie wzrośnie, bo ludzki układ nerwowy nie umie się regenerować.

Badania dowiodły jednak, że w mózgu dorosłej osoby mimo wszystko nowe komórki nerwowe powstają i zastępują stare lub uszkodzone. Nazwano to zjawisko plastycznością mózgu. Dlatego tak wspaniały efekt w przypadku szczurów daje nadzieję, że osoby z uszkodzonym rdzeniem kręgowym niedługo doczekają się rewolucji w leczeniu.

Badania z udziałem ludzi mają się rozpocząć w tym roku w Zurychu. Ruszył też projekt „NeuWalk”. Ma on doprowadzić do stworzenia specjalnego systemu podobnego do uprzęży szczurów, ale dla ludzi.

10.05.2014
Reportaż pt. "Tajemnice rdzenia" z programu "Czarno na białym", który emitowany jest w tvn24

Tajemnice rdzenia - tvn24

Urazy rdzenia kręgowego to nadal jest to wyzwanie, z którym - mimo zaawansowanych technologii - medycyna nie jest w stanie sobie poradzić. I nadal nikt nie odkrył w pełni tajemnicy rdzenia kręgowego, który raz przerwany nigdy już się nie regeneruje. Dlaczego?

11.04.2014
Artykuł ze strony cyfrowaintegracja.org pt."Poruszyli nogami pierwszy raz po urazie rdzenia"

Czterem sparaliżowanym mężczyznom po raz pierwszy od lat udało się poruszyć nogami. Wszystko dzięki elektrycznej stymulacji rdzenia kręgowego. Badania prowadzone były na Uniwersytecie Louisville w amerykańskim stanie Kentucky.

Mężczyźni byli w stanie poruszać palcami stóp, zginać nogę w stawach skokowych i kolanowych.

paraplegicy

Według raportu opublikowanego w magazynie "Brain" stymulacja elektryczna sprawia, że rdzeń kręgowy jest bardziej wrażliwy na niewielkie sygnały, jakie wciąż docierają do niego z mózgu. Eksperci uważają, że to odkrycie będzie przełomem w leczeniu urazów kręgosłupa.

Rdzeń kręgowy działa jak linia kolejowa dużych prędkości, po której niosą się impulsy elektryczne z mózgu do pozostałych części ciała. Gdy tor jest uszkodzony, wiadomość nie dociera.

Zastrzyk elektryczny

Pionierskie badania nad elektryczną stymulacją rdzenia kręgowego przeprowadzał zespół naukowców z Uniwersytetu Louisville i California.

Trzy lata temu naukowcy donieśli, że Rob Summers, były gracz baseballowy, który w wyniku wypadku samchodowego został sparaliżowany od klatki w dół, dzięki stymulacji elektrycznej rdzenia był w stanie poruszyć nogami.

Niedawno podobnemu zabiegowi poddano trzech kolejnych pacjentów, sparaliżowanych od co najmniej dwóch lat. Dzięki udziałowi w eksperymencie odzyskali oni część możliwości ruchowych. Wszyscy byli w stanie poruszać konkretnymi partiami kończyn, a trzech uczestników mogło kontrolować nasilenie ruchu. To dowodzi, że można przywrócić funkcje ruchowe po paraliżu.

paraplegia

Jedna z badaczek, dr Claudia Angeli z Uniwersytetu w Louisville, powiedziała BBC, że "możliwość poruszania nogami wpłynęła na poprawę samopoczucia psychicznego pacjentów; część z nich mówi wręcz, że czuje się, jakby zaczęła żyć na nowo".

Możliwość poruszania nogami wpływa też na ogólną poprawę stanu zdrowia pacjenta. - Zwiększyła się u nich masa mięśniowa oraz funkcjonowanie jelit i pęcherza - mówiła.

Naukowcy nie mają pewności, w jaki dokładnie sposób elektryczna stymulacja wpływa na możliwość poruszania kończynami. Zakładają, że pomimo urazu część sygnałów elektrycznych z mózgu nadal płynie przez uszkodzony rdzeń, nie są one jednak na tyle silne, by wywołać ruch kończyn.

Ogromny postęp

Stymulacja elektryczna sprawia, że dolne partie rdzenia kręgowego są mocniej pobudzone i mogą reagować na sygnały płynące z mózgu.

paraplegia

Połowa pacjentów, którzy wzięli udział w badaniu, ma ułamkowe czucie w nogach, ale druga połowa utraciła je całkowicie. Jak zaznaczył w rozmowie z BBC dr Mark Bacon, kierownik badań w Ośrodku Badań nad Rdzeniem, „fakt, że można odzyskać funkcje ruchowe u pacjentów z częściowym paraliżem jest niezwykły, ale odzyskanie ich przez osoby, które w ogóle nie mają czucia, jest wręcz zdumiewające”.

Jego zdaniem oznacza to, że pacjenci zachowali część połączeń nerwowych w uszkodzonym rdzeniu. To oznacza, że w przyszłości może uda się osiągnąć podstawowe połączenie mózgu z kończynami i znacząco przyczynić się do polepszenia jakości życia pacjentów.

Choć nie ma dowodów, że to, co udało się w przypadku czterech pacjentów, będzie można zastosować do większej liczby osób po paraliżach, i tak zaprezentowane wyniki badań dają ogromne nadzieje na zastosowanie nowych odkryć w terapii i dalsze postępy w pracach nad przywróceniem funkcji ruchowych osobom po uszkodzeniu rdzenia.

15.01.2014
Artykuł ze strony rmf24.pl pt."Komórki węchu naprawią rdzeń kręgowy? ›› Jest dobrze, wyniki są rewelacyjne ‹‹ "

Przerwany rdzeń kręgowy można naprawić! Lada dzień świat medyczny pozna szczegóły nowatorskiej metody wrocławskich lekarzy. "Są już kliniczne dowody na to, że ta metoda działa. Wyniki rewelacyjne" - przyznaje w rozmowie z dziennikarką RMF FM Barbarą Zielińską profesor Marek Ziętek, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Barbara Zielińska: Raport naukowców będzie gotowy lada dzień. Tak? Profesor Marek Ziętek: Jest w przygotowaniu. Część jest już została wysłana do druku, do czasopism naukowych, a część jest przygotowywana.

Co w środowisku medycznym wydarzy się w momencie publikacji tego raportu?

Metoda będzie oceniana już pewien czas po wykonaniu zabiegów. Kiedy jest to metoda nowatorska, kiedy są implantowane komórki macierzyste w rdzeniu kręgowym i ten rdzeń kręgowy się odbudowuje - to w momencie wszczepienia możemy tylko gdybać: czy to się uda, czy to się nie uda. Musi być jakiś czas minąć, żeby stwierdzić, czy mamy pozytywny wynik leczenia czy też nie. W tej chwili mamy pozytywny wynik leczenia. Natomiast, szczegóły - jak to zwykle bywa - autorzy chcą ogłosić dopiero wtedy, kiedy publikacja się ukaże. Wielokrotnie w polskiej rzeczywistości zdarzało się tak, że nagle wyniki ukazywały się pod innym nazwiskiem, pod afiliacją innego ośrodka naukowego, bo ktoś w ostatniej chwili coś wykonał... A autorem, de facto, był rzeczywiście ktoś inny.

To takie smutne trochę, panie profesorze.

Smutne. Jest to przykre, ale tak się zdarza. I ja sądzę, że to jest bardzo daleko idąca ostrożność ze strony autorów. Co również świadczy o ich bardzo poważnym podejściu do tematu. Jeżeli prace zostały wysłane do wysoko impaktowanych czasopism, to one podlegają recenzji. I recenzenci mogą zwrócić uwagę na to, że ta metoda jednak niesie ze sobą takie lub inne zagrożenia. Co też jest rzeczą bardzo istotną. Dlatego też - jak to się popularnie mówi - nabrali wody w usta, dlatego że chcą mieć 100 procentową pewność powodzenia, bo powodzenie kliniczne mają. Natomiast chcą mieć na piśmie, czyli w opublikowanym czasopiśmie, dowody swojej pracy.

Najprościej opisując tę metodę, na czym ona polega?

Przy uszkodzeniu rdzenia kręgowego (ale nie w przypadku wszystkich uszkodzeń rdzenia kręgowego) wszczepia się komórki macierzyste, które pozyskiwane są z błony węchowej. Ta metoda jest chroniona patentem, którego autorami są Włodzimierz Jarmundowicz i Paweł Tabakow. Została ona opublikowana przed kilkoma laty. Te komórki same przekształcają się i budują rdzeń kręgowy. Są już kliniczne dowody na to, że ta metoda działa. Oznacza to, że kiedy mamy pustą przestrzeń w rdzeniu kręgowym ona się wypełnia komórkami nerwowymi. W związku z tym, jeżeli ta metoda uzyska akceptację na świecie, to rzeczywiście będzie to milowy krok w regeneracji rdzenia.

Mówi Pan o tym, że już są pozytywne dowody na to, że ona działa. Ilu pacjentom państwo pomogli? Możemy powiedzieć?

Tego nie powiem, dlatego że to jest chronione informacją autorów.

Ale jest dobrze?

Jest dobrze, są wyniki rewelacyjne. W związku z tym wiążemy z tą metodą - jako uczelnia, i jako neurochirurgia przede wszystkim - ogromne nadzieje.

Dają państwo właśnie tę nadzieję tysiącom ludzi w Polsce i na świecie, którzy sparaliżowani po różnych wypadkach komunikacyjnych, losowych, czekają na to aż być może im pomożecie.

Ale tak, jak powiedziałem nie we wszystkich przypadkach przerwania rdzenia kręgowego to będzie możliwe do przeprowadzenia. Natomiast w publikacjach będą opisane rzeczy, które były u nas robione: w jakich przypadkach uszkodzenia rdzenia kręgowego były implantowane komórki macierzyste, i które przypadki będą mogły być na pewno ratowane.

Taka informacja nadzieję tym, którzy czekają na pomoc. Czy oni mogą się zgłosić na uczelnię, zapytać czy im właśnie będziecie mogli pomóc? Czy istnieje jakaś komórka konsultacyjna?

Sądzę, że katedra Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu jest gotowa na przyjęcie dokumentacji, według której będą oceniali, czy dany pacjent kwalifikuje się do zabiegu czy też nie. I takie zabiegi na pewno będą u nas przeprowadzane.

Panie profesorze raport na dniach, kiedy ruszy metoda? Kiedy będziemy mogli powiedzieć, że we Wrocławiu osiągnięto sukces?

To zależy tylko i wyłącznie od publikacji. W momencie, w którym będzie przewidywana publikacja, wtedy przedstawimy na konferencji prasowej wszystkie informacje dotyczące tej metody i dotyczące efektów klinicznych.

21.12.2013
Artykuł z tygodnika Newsweek pt. "Komórki węchu naprawią rdzeń" opisujący postęp wrocławskich lekarzy w pracach nad regeneracją uszkodzonego rdzenia kręgowego.

W naszym nosie i w mózgu są niezwykłe komórki. Mogą naprawić przerwany rdzeń kręgowy. Pierwsi sparaliżowani pacjenci właśnie są leczeni najnowszą, eksperymentalną metodą.

To miał być zwykły dzień. Beata Jałocha, jedna z najlepszych w Polsce fizjoterapeutek i trenerek, szła w sobotę 18 maja do swojej pacjentki. Nagle z siódmego piętra bloku przy ulicy Grójeckiej w Warszawie spadł na nią samobójca. Mężczyzna zginął na miejscu i jednocześnie ciężko ranił Beatę. Kobieta miała złamane żebra i nogi. Z trudem oddychała. Ale nie to było najgorsze. W szpitalu okazało się, że ma zmiażdżony kręgosłup i przerwany rdzeń kręgowy na wysokości nieco powyżej pępka. I nie może się poruszać.

Co za ironia losu! Ona, która stawiała na nogi pacjentów po ciężkich wypadkach i udarach, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Wierzy jednak, że odzyska sprawność. Już ubrana w gorset stabilizujący kręgosłup rozpoczęła proste ćwiczenia rehabilitacyjne. Jeśli tylko jej bliskim uda się zebrać pieniądze, rozpocznie rehabilitację w specjalistycznej klinice w Berlinie. Ma też nadzieję, że w przyszłości zostanie poddana operacji, która sprawi, że dojdzie do połączenia przerwanego rdzenia kręgowego. A ona odzyska sprawność.

Nie są to złudne marzenia. Już od kilku lat specjaliści z Australii, Hiszpanii, a także w Polsce z Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wszczepiają osobom sparaliżowanym niezwykłe komórki – węchowe glejowe. Pobierają je z nosa lub – ostatnio – z mózgu. Komórki te mają naprawić zerwany rdzeń, by impuls nerwowy wysłany z mózgu dotarł do nóg. Naukowcy mówią, że pierwsze wyniki są obiecujące. Zastrzegają jednak, że to dopiero początek prac nad nową terapią. Przeprowadzono pierwsze eksperymentalne zabiegi. Sparaliżowani pacjenci muszą się uzbroić w cierpliwość.

Cierpliwość będzie potrzebna także dlatego, że nawet jeśli zostaną poddani nowatorskiej operacji, na efekty leczenia będą musieli długo czekać. – To nie jest tak jak choćby z przeszczepem twarzy, że już po kilku dniach widać efekt operacji. U naszych pacjentów poprawa może następować bardzo, bardzo powoli. Dopiero po roku można dostrzec niewielkie zmiany – mówi dr Paweł Tabakow z Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, koordynator badań.

Bezcenny węch

Pomysł naprawiania uszkodzonego rdzenia komórkami węchowymi podsunął lekarzom prof. Geoffrey Raisman z brytyjskiego Institute of Neurology University College London. W latach 80. XX wieku prowadził badania nad komórkami glejowymi, które wypełniają przestrzeń między komórkami nerwowymi, chronią je i pomagają w odżywianiu. Istnieją zarówno w mózgu, jak też w nerwach i rdzeniu kręgowym. Prof. Raisman odkrył, że jeden ich typ – glejowe komórki węchowe, obecne w błonie śluzowej ludzkiego nosa, mają ogromne możliwości regeneracyjne. Odpowiadają one za naprawę nabłonka węchowego, który może ulec zniszczeniu, na przykład z powodu silnego kataru, oparzeń górnych dróg oddechowych czy wdychania trujących substancji. Dzięki niezwykłej zdolności tych komórek nie musimy się obawiać, że stracimy węch na całe życie. Po pewnym czasie, kilku dniach czy tygodniach, sprawią one, że znowu poczujemy zapachy.

Naukowcy uważają, że zmysł węchu miał ogromne znaczenie dla przetrwania gatunku homo sapiens (ale też innych ssaków) i dlatego podlega on regeneracji. Ten zmysł jest wyjątkowy – takiej zdolności nie mają ani komórki siatkówki, dlatego tracimy wzrok, ani włókna nerwowe rdzenia kręgowego, dlatego ludzie po niektórych uszkodzeniach kręgosłupa nie mogą się poruszać.

Czy jednak komórki węchowe rzeczywiście mogą pomóc w regeneracji rdzenia kręgowego? Odpowiedź na to pytanie przyniosły badania na zwierzętach. Już pod koniec lat 90. naukowcy z hiszpańskiego ośrodka w Walencji pokazali wyleczonego szczura. Najpierw przecięli mu rdzeń kręgowy, co sprawiło, że zwierzę nie mogło ruszać tylnymi łapkami. Potem w uszkodzone miejsce wszczepili komórki węchowe. Udało się. Po pewnym czasie rdzeń uległ naprawie. Komórki nerwowe znowu przewodziły sygnały z mózgu do łapek. A szczur bez trudu wspinał się po metalowej siatce.

Podobne badania na zwierzętach przeprowadzili wrocławscy lekarze. Chcieli sprawdzić, czy metoda jest bezpieczna. Czy nie doprowadzi do rozwoju nowotworów tkanki nerwowej, martwicy tkanki czy ropnych zapaleń. Okazało się, że żadnemu z badanych zwierząt nic takiego się nie przytrafiło. Można więc było przystąpić do leczenia ludzi.

Przeszczepianie komórek

Na razie takiemu zabiegowi wrocławscy lekarze poddali czterech pacjentów. Wszyscy mieli całkowicie przerwany rdzeń kręgowy. U żadnego z nich mimo intensywnej rehabilitacji nie udało się uzyskać jakiejkolwiek poprawy. U jednego z pacjentów odległość między końcami rdzenia w miejscu uszkodzenia wynosiła aż centymetr. Lekarze nie mieli więc wątpliwości, że jeśli pacjent uzyska czucie w nogach lub wykona pierwsze niepewne kroki, będzie to efekt terapii, a nie samoistnej naprawy rdzenia.
Operację lekarze opisują jednym zdaniem – przeszczep glejowych komórek węchowych pacjenta do uszkodzonego rdzenia kręgowego. W rzeczywistości to skomplikowana procedura. Tak złożona, że wyspecjalizowanemu zespołowi lekarzy i pielęgniarek operacja zajęła prawie 11 godzin. Najpierw lekarze musieli bowiem odsłonić rdzeń kręgowy, a dopiero potem mogli wstrzyknąć do rdzenia wyhodowane komórki węchowe. Wykonali 20-40 nakłuć rdzenia i 120 pojedynczych mikroiniekcji. Komórki wszczepili powyżej i poniżej miejsca, w którym doszło do uszkodzenia.

Zanim jednak chorzy trafili na stół operacyjny, lekarze pobrali fragment tkanki, a specjaliści z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej we Wrocławiu pod kierunkiem prof. Andrzeja Górskiego wyizolowali komórki glejowe i zaczęli je namnażać. U trzech pierwszych pacjentów komórki pobrali z wnętrza nosa. Przy czwartym musieli nieco zmienić procedurę. Nie mogli bowiem pobrać komórek glejowych z nosa, bo pacjent miał przewlekłe zapalenie zatok i polipy nosowe. Istniało ryzyko, że komórki glejowe nie są w pełni sprawne. Pobrali je więc z opuszki węchowej, która znajduje się w mózgu. Był to pierwszy tego typu zabieg na świecie.

– W opuszce znajduje się więcej komórek glejowych i mają one większy potencjał regeneracyjny niż komórki glejowe z jamy nosowej – mówi prof. Włodzimierz Jarmundowicz, szef Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – Mieliśmy jednak świadomość, że ich pobranie wiąże się z większym ryzykiem. Musieliśmy przecież otworzyć czaszkę i pobrać stamtąd zdrową opuszkę węchową. Musieliśmy przekonać świat, że to nie jest żaden wybryk szalonych naukowców – opowiada dr Tabakow. Na przeprowadzenie takiego zabiegu uzyskali specjalną zgodę komisji etycznej. Choremu wszczepili jednak nie tylko komórki glejowe, lecz także fragmenty nerwów obwodowych.

Bez rehabilitacji ani rusz

Dziś wydaje się, że to właśnie ten pacjent uzyska największe korzyści z zabiegu. Lekarze nie chcą jednak się wypowiadać na temat efektów terapii. – Jest jeszcze za wcześnie na podsumowania – mówią. Na razie wnikliwie obserwują i badają chorego. Prowadzą dokładną dokumentację. Chcą obiektywnie ocenić postępy leczenia. Nie chcą opierać się jedynie na odczuciach pacjenta. Przyznają jednak, że mężczyzna czuje już zimno i dotyk w niektórych miejscach nóg. Wie, kiedy powinien opróżnić pęcherz moczowy. – Zaobserwowaliśmy też istotny wzrost masy mięśniowej w porażonych kończynach – wylicza dr Tabakow. Chory uzyskał poprawę, jakiej nie daje nawet najlepiej prowadzona rehabilitacja.

Teraz jest poddawany intensywnej rehabilitacji. – Bez niej nie ma mowy o powrocie do sprawności – dodaje dr Tabakow. A z tym już dziś są ogromne problemy. Państwo finansuje tylko kilka tygodni rehabilitacji. Tymczasem chorzy powinni ćwiczyć, i to w specjalistycznych ośrodkach, pięć dni w tygodniu po trzy godziny dziennie przez wiele lat. – To kosztuje 6-7 tys. zł miesięcznie, które pacjent musi wysupłać z własnej kieszeni. Kogo na to będzie stać, zwłaszcza że takiej rehabilitacji chory powinien być poddawany długi czas, może nawet do końca życia – mówi dr Tabakow.

Ich pacjent ćwiczy codziennie pod okiem specjalistów. – Dotychczasowe wyniki są obiecujące – mówi prof. Włodzimierz Jarmundowicz. Podkreśla jednak, że jest to metoda eksperymentalna: – Na razie nikomu nie udało się jeszcze osiągnąć takiej poprawy, by osoba całkowicie porażona mogła chodzić samodzielnie.

Ale kto wie, co przyniesie przyszłość. Zwłaszcza że zespół prof. Jarmundowicza cały czas prowadzi badania. Współpracuje z zespołem prof. Geoffreya Raismana, tego samego, który przed trzydziestoma laty odkrył tajemniczą moc glejowych komórek węchowych. Wspólnie próbują ulepszyć terapię. Chcą m.in. ustalić, jak najlepiej pobierać, hodować i przeszczepiać komórki, jak ulepszyć technikę operacji na uszkodzonym rdzeniu i wreszcie, w jakim czasie po wypadku najlepiej przeprowadzić neurotransplantację.

Tu zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że trzeba tego dokonać jak najszybciej po uszkodzeniu rdzenia, inni zaś, jak zespół prof. Jarmundowicza, przekonują, że należy trochę poczekać, aż ustaną procesy zapalne i zniknie obrzęk. Zmiany te uniemożliwiają bowiem przyjęcie się przeszczepionych komórek. – Potrzebujemy więc dwa lata spokoju na analizę zebranych dotychczas materiałów. Dopiero później zaczniemy myśleć o kolejnych operacjach – mówi dr Tabakow.

Prof. Jarmundowicz zapytany, czy jego pacjenci zaczną kiedyś chodzić o własnych siłach, odpowiada, że nie można tego wykluczyć. Jednak na pytanie, kiedy to nastąpi, unika odpowiedzi.

6.11.2012
Artykuł pt. "Nadzieja dla sparaliżowanych" z angielskiego dziennika "The Times", którego tłumaczenie pochodzi ze strony medonet.pl

Amerykański eksperyment wykazał, że uszkodzony rdzeń kręgowy, właściwie pobudzany, ma niesłychane zdolności regeneracyjne. Oznacza to zupełnie nowe perspektywy dla osób na wózkach – nawet tych zmagających się z kalectwem od wielu lat.

Amerykanin sparaliżowany od klatki piersiowej w dół odzyskał zdolność stania i poruszania nogami bez pomocy z zewnątrz, kiedy za sprawą stymulacji elektrycznej jego uszkodzony kręgosłup został ponownie "nauczony" przekazywać sygnały. Andreas Meas (lat 33) z Louisevelle w Kentucky mógł stanąć o własnych siłach prawie natychmiast po tym, jak włączono elektrody wszczepione w dolną połowę jego kręgosłupa. Jednak naukowców zadziwiło coś innego: że pewna zdolność ruchu pozostała mu nawet wtedy, gdy implanty wyłączono. Efekty te zasługują na miano rewolucyjnych, gdyż wskazują, że kręgosłup jest potencjalnie zdolny do regeneracji nawet lata po doznanym uszkodzeniu.

Po trzech miesiącach projektu badawczego Meas spróbował poruszyć różnymi częściami ciała, kiedy implanty wyłączono i odkrył, że potrafi poruszyć palcem u stóp. Rozwinął też dalszą zdolność poruszania nogą. – Odczuwam skurcz mięśni na podeszwie lewej stopy i ciężko pracuję, by to wzmocnić – powiedział w wywiadzie dla magazynu "New Scientist". – Potrafię przełożyć stopę i podnieść kolana. Kiedy stało się to po raz pierwszy, wszyscy byliśmy niezwykle podekscytowani. Było to niesamowite uczucie – najnormalniejsze jakie miałem od wypadku – nie posiada się z radości mężczyzna.

Uważa się, że bodziec wysyłany przez implanty wzmocnił "ciche" połączenia wewnątrz uszkodzonego rdzenia kręgowego albo nawet stworzył całkowicie nowe.

W zeszłym tygodniu naukowcy przedstawili swoje osiągnięcia na konferencji Towarzystwa Neurologicznego w Nowym Orleanie. Podali, że cała trójka ochotników odzyskała pewną zdolność świadomego poruszania sparaliżowaną kończyną, jednak jak dotąd tylko Meas był w stanie nią poruszać po wyłączeniu urządzenia.

– Jego rdzeń kręgowy został ponownie przyuczony, zaś obwody przeorganizowały się w ten sposób, że z powrotem stały się funkcjonalne – tłumaczy Reggae Edgerton z University of California w Los Angeles, który również pracował nad projektem. – Do istotnej reorganizacji musiało dojść nie tylko poniżej uszkodzonego obszaru, ale również wyżej, w mózgu.

Jak dotąd żaden z ochotników nie jest w stanie chodzić bez pomocy, ale Edgerton ma nadzieję, że dzięki coraz lepszemu postępowi technologicznemu uda się nadal poprawiać zdolność pacjentów od wykonywania rozmaitych czynności.

29.05.2012
Artykuł z tygodnika "Świat i ludzie" pt."Nadzieja dla osób sparaliżowanych"

Badacze z Northwestern University opracowali technologię, która przekazuje sygnały z mózgu wprost do mięśni. Omijając rdzeń kręgowy, umożliwia poruszanie sparaliżowaną kończyną. Badacze wszczepili małpom do mięśni maleńkie elektrody. Gdy zwierzęta bawiły, badacze rejestrowali sygnały elektryczne w mózgu i mięśniach. W ten sposób rozkodowali , które z nich informują ramię i dłoń, jak ma się poruszyć. Naukowcy w mózgu i mięśniach małp zamontowali urządzenia nadawcze i odbiorcze nazwane neuroprotezą. Następnie, podając znieczulenie, wywołali u nich przejściowy paraliż dłoni. Dzięki temu urządzeniu zwierzęta mogły podnieść piłeczkę i ukończyć zadanie z niemal tak samo dobrym rezultatem jak wcześniej. Jeśli dalsze badania się powiodą powstanie nowa neuroproteza , która zmieni życie pacjentów sparaliżowanych wskutek urazu rdzenia kręgowego.

18.05.2012
Artykuł ze strony niepełnosprawni.pl pt."Pionierska operacja: sparaliżowany mężczyzna może znowu poruszać ręką"

71-letni mężczyzna sparaliżowany po wypadku samochodowym odzyskał częściowo władzę w jednej ręce po pionierskiej operacji, którą przeprowadzili neurochirurdzy Washington University School of Medicine (USA) – poinformowało pismo "Journal of Neurosurgery".

Amerykanin został sparaliżowany od szyi w dół w 2008 r. na skutek uszkodzenia rdzenia kręgowego. Potrafił wykonać lekki ruch ramieniem, nie mógł jednak uchwycić niczego za pomoca ręki. Teraz może samodzielnie jeść, a nawet pisać.

Takie efekty uzyskano po przeprowadzeniu pierwszej tego rodzaju operacji polegającej na przywróceniu przewodzenia nerwowego między mózgiem a ramieniem. Było to możliwe, gdyż nerwy w ramieniu nie zostały uszkodzone. Amerykańscy neurochirurdzy pobrani nerw doprowadzający impulsy do mięśni i wszczepili go do rdzenia kręgowego powyżej miejsca, gdzie został on przerwany. W ten sposób zrobiono obejście uszkodzenia rdzenia (tzw. bypass) i przywrócili możliwość poruszania ramieniem.

Metoda ta pozwala jednak tylko częściowo odzyskać władzę w ramieniu, gdyż przeszczepiony nerw nie zapewnia wystarczająco dużego przewodzenia impulsów nerwowych. Przyznała to w wypowiedzi dla BBC prof. Ida Fox z Washington University, która uczestniczyła w operacji.

Dodała, że sparaliżowany mężczyzna musiał przejść rehabilitację, żeby odzyskać częściową władzę w ręku. Po ośmiu miesiącach od zabiegu był w stanie poruszać kciukiem, a po dwóch kolejnych również palcami. Dalsze ćwiczenia mogą jeszcze bardziej poprawić sprawność ręki.

Tego rodzaju operacja możliwa jest tylko u niektórych osób sparaliżowanych, u których doszło do takiego uszkodzenia rdzenia, jakie występuje u 71-letniego mężczyzny. Gdyby zdarzyło się ono choćby nieco wyżej, przywrócenie częściowej sprawności ręki nie byłoby możliwe.

2.02.2012
Artykuł ze strony zdrowie.wieszjak.pl pt."Szansa na regenerację uszkodzeń rdzenia kręgowego"

Naukowcy odkryli nową klasę komórek, które można wykorzystać w celu odbudowy uszkodzonych połączeń w dojrzałym rdzeniu kręgowym - podaje "EurekAlert!".

Naukowcy z Allen Institute Brain Science ogłosili odkrycie nowej klasy komórek w rdzeniu kręgowym. Odkryte przez uczonych komórki są podobne do neuronalnych komórek macierzystych. Zespół naukowców wykorzystał Allen Spinal Cord Atlas, szczegółową mapę genomu i ekspresji genów w mysim rdzeniu kręgowym i porównał geny, które ulegają ekspresji lub są aktywne w komórkach gleju radialnego dojrzałego rdzenia kręgowego z innymi neuronalnymi komórkami macierzystymi. Z porównania naukowcy otrzymali zestaw 122 genów, które wskazują na podobieństwo tych komórek do klasycznych neuronalnych komórek macierzystych.

Układ nerwowy uważa się za niezdolny do regeneracji, ponieważ komórki macierzyste zanikają w okresie rozwoju. Dzięki identyfikacji klasy komórek gleju radialnego podobnych do komórek macierzystych, możliwe, że uda się aktywować niektóre zestawy ich genów, aby skłonić te komórki do regeneracji uszkodzonych połączeń w dojrzałym rdzeniu kręgowym.

W poszukiwaniu neuronalnych komórek macierzystych, naukowcy użyli kilku znanych genów do rozpoznania potencjalnych kandydatów w rdzeniu kręgowym. Podczas gdy niektóre neuronalne komórki macierzyste rzeczywiście zostały odkryte głęboko w rdzeniu, nowo zidentyfikowane komórki gleju radialnego biegną wzdłuż krawędzi rdzenia kręgowego, w niezwykle dogodnej lokalizacji dla ich aktywacji przy minimalnym wtórnym uszkodzeniu. Identyfikacja tych komórek i genów istotnych dla ich aktywacji otwiera nowe możliwości odkrywania terapii uszkodzeń rdzenia kręgowego i kilku rodzajów chorób neurodegeneracyjnych.

22.10.2011
Artykuł ze strony spinalcordinjuryzone.com pt."Terapia "Growth Factor" modyfikuje komórki, które uniemożliwiają naprawę rdzenia kręgowego." (Tłum. Sebastian Lizak)

COLUMBUS, Ohio - Naukowcy z Ohio State University College of Medicine odkryli, że komórkami w rdzeniu kręgowym, które zapobiegają regeneracji po urazie rdzenia kręgowego (SCI) można manipulować poprzez terapię genową i dzięki temu zaczynają wspierać leczenie uszkodzonego miejsca.

Badanie, opublikowane wczoraj (10/18) w Journal of Neuroscience, pokazuje, że leczenie urazów rdzenia kręgowego przez genetyczne dostarczanie do mózgu rozwijającego się czynnika wysokiego poziomu wzrostu zmieni zachowanie bliznowatych komórek glejowych o nazwie astrocyty.

Astrocyty to komórki znalezione w całym mózgu i rdzeniu kręgowym, które z reguły wspierają komórki nerwowe i zachowują ich stabilność. Podczas urazu głowy, chronią neurony, tworząc bliznę, która jest jakby ścianą oddzielającą uraz. Jednakże ta ściana zapobiega naprawie, kiedy włókna nerwowe, zwane aksonami, próbują się odnowić.

"Udało się nam doprowadzić astrocyty do tego, by znacznie lepiej stymulowały wzrost komórek po urazie" - mówi Lyn Jakeman, profesor fizjologii i biologii komórkowej oraz główny autor badania.

Robin White, absolwent interdyscyplinarnych studiów "Neuroscience Graduate Studied Program" w stanie Ohio, uczeń Lyna Jakemana, sprawdził, czy wzrost poziomu czynnika transformacji mógłby sprawić, by astrocyty wydłużały się i zapewniały wsparcie dla rosnących aksonów. Kluczem do tego pomysłu był nowo powstały dowód na to, że, po urazie, niedojrzałe astrocyty są obecne w dojrzałych organizmach myszy i że te niedojrzałe komórki przypominają komórki, które wspierają wzrost w najbardziej zdolnych do regeneracji systemach.

"Astrocyty są wspaniałym celem dla regeneracji rdzenia kręgowego, ponieważ mają potencjał, by stać się albo szkodliwe, albo wspomagające dla rosnących aksonów. Nasz pomysł polegał na tym, by sprawić, by bardzo młode astrocyty, które już się znajdują w miejscu urazu, były pomocne w regeneracji" - mówi White, który jest także pierwszym autorem badań.

Według Jakemana i jego drużyny, pomimo że badania są obiecujące, jeśli chodzi o regenerację u myszy, nadal pozostają ograniczenia wzrostu uszkodzonych aksonów dorosłych zwierząt. Jednak, jak twierdzą, strategie skierowane w stronę modyfikacji odpowiedzi astrocytów, zaraz po uszkodzeniu rdzenia stanowią pierwszy krok we właściwym kierunku dla naprawy uszkodzonych tkanek po SCI.

"Mamy nadzieję, że możemy nauczyć się jak programy i ścieżki sygnałowe w tych istniejących niedojrzałych komórkach są kontrolowane, tak abyśmy mogli użyć ich do regeneracji uszkodzonych komórek" - dodaje Jakeman.

Razem z Jakemanem i Whitem, innymi naukowcami stanu Ohio, zaangażowanymi w prace badawcze byli: John Gensel, Dana McTigue i Brian Kaspar. MeghanRao, z "Research Instituteat Nationwide Children's Hospital" również brała udział w badaniach.

Dofinansowanie z Narodowego Instytutu NIH, ds. chorób neurologicznych i udarów, wraz z otrzymanymi dotacjami z College of Medicine stanu Ohio, wsparły badania.

12.12.2010
Artykuł z tygodnika Przegląd pt."Eksperymenty na komórkach macierzystych?"

Lekarze i inwestorzy czekają w napięciu na wyniki pierwszych oficjalnych testów na ludziach

Optymiści mówią o kamieniu milowym w dziejach medycyny, początku ery medycyny regeneratywnej. W USA i Wielkiej Brytanii rozpoczęły się pierwsze oficjalne próby terapii komórkami macierzystymi. Podobne testy na ludziach zostaną przeprowadzone także w Szwajcarii.
Sparaliżowani lub dotknięci nieuleczalną do tej pory chorobą oczu pacjenci mają powody do nadziei.
Kurs akcji amerykańskiej firmy biotechnologicznej Geron z Menlo Park w Kalifornii wzrósł o 19%, kiedy w październiku poinformowano, że lekarze wstrzyknęli wyprodukowany przez to przedsiębiorstwo preparat stworzony z komórek macierzystych w rdzeń kręgowy sparaliżowanego pacjenta. Zabiegu dokonano w Shephard Center w Atlancie. "To naprawdę historyczny krok", nie krył entuzjazmu Alan Trounson z Kalifornijskiego Instytutu Medycyny Regeneratywnej. Dyrektor Geronu Thomas Okarma przewidywał: "Żywe komórki są tabletkami jutra".
Specjaliści firmy pobrali komórki z ludzkiego zarodka, który uzyskali z kliniki leczenia bezpłodności. Rozmnożyli je w laboratorium i potraktowali hormonami oraz substancjami pobudzającymi wzrost, tak że komórki przekształciły się w swego rodzaju prakomórki systemu nerwowego. Nazwano je GRNOPC1. Pierwsze eksperymenty specjaliści Geronu przeprowadzili na myszach i szczurach. Testom poddano 2 tys. gryzoni z uszkodzonym rdzeniem kręgowym. Rezultaty okazały się zdumiewające. Myszy i szczury mogły znów poruszać tylnymi łapkami, wcześniej całkowicie sparaliżowanymi. "Ta regeneracja rdzenia kręgowego jest trwała", zapewnia Hans Keirstead z University of California w Irvine, który opracował szczegóły terapii. Geron zwrócił się następnie do potężnej i bardzo skrupulatnej federalnej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA), agendy rządu Stanów Zjednoczonych, która wydaje zezwolenia na wprowadzanie na rynek nowych lekarstw i stosowanie pionierskich sposobów leczenia. Wniosek Geronu o przeprowadzenie pierwszych testów na ludziach liczył 21 tys. stron. W lipcu br. po wielomiesięcznej analizie FDA wyraziła zgodę na poddanie próbnej terapii około 10 ochotników. Pierwsze testy mają charakter wstępny - ich celem jest wykazanie, czy ludzki organizm przyjmie GRNOPC1 bez szkodliwych skutków ubocznych. Przed pierwszym zabiegiem sparaliżowany mężczyzna przyjmował leki immunosupresyjne (zapobiegające reakcji odrzucenia przeszczepu). Miliony komórek GRNOPC1 zostały wszczepione w rdzeń kręgowy pacjenta, dokładnie w miejsce uszkodzenia. Rdzeń nie jest całkowicie przerwany, tak że podane komórki mogą chronić jeszcze istniejące połączenia nerwowe. Być może też doprowadzą do odbudowy tych, które zostały zniszczone. W ten sposób leczyć można tylko takie uszkodzenia rdzenia kręgowego, które nastąpiły najwyżej przed kilkoma tygodniami. Później w miejscu przerwania połączeń nerwowych tworzy się tkanka bliznowata, która uniemożliwia regenerację neuronów.
Dyrektor firmy Geron Thomas Okarma ostrzega przed zbyt wielkimi oczekiwaniami: "Nie spodziewamy się tego, że osoba sparaliżowana od pasa w dół po sześciu tygodniach znów będzie tańczyć". Z uwagi na wstępny charakter testu pacjent otrzymał zbyt małą dawkę komórek GRNOPC1, aby doszło do wyleczenia. Niektórzy liczą jednak, że mimo to nastąpi medyczny cud.

Za pionierami z Geronu podążają inni. Testy kliniczne z preparatami uzyskanymi z komórek macierzystych zamierza rozpocząć w Szwajcarii amerykańska firma StemCells Inc. Tym razem terapii mają zostać poddani pacjenci, którzy doznali uszkodzeń rdzenia kręgowego nawet przed 12 miesiącami. Kiedy w połowie listopada szefowie StemCells poinformowali o tym projekcie, kurs akcji firmy wzrósł o 9%.
Komórki macierzyste uważane są przez wielu za Świętego Graala medycyny, który w przyszłości wyleczy choroby Alzheimera, Parkinsona, cukrzycę i inne plagi trapiące ludzkość. Dzięki terapii komórkami macierzystymi osoby z uszkodzonym kręgosłupem być może powstaną z wózków, a ofiary zawałów oraz udarów mózgu odzyskają sprawność i zdrowie. Komórki macierzyste mają bowiem potencjalną zdolność przekształcenia się niemal w każdą tkankę ludzkiego ciała. Teoretycznie można z nich wyhodować organy do przeszczepów czy też wykorzystać te komórki jako materiał do odbudowy uszkodzonego mózgu i rdzenia kręgowego. Taka terapia wywołuje poważne wątpliwości natury etycznej. Komórki macierzyste uzyskiwane są bowiem przede wszystkim z ludzkich embrionów, czy to pozostałych po operacjach sztucznego zapłodnienia, aborcjach, czy też specjalnie w tym celu stworzonych. W wyniku pobierania komórek zarodki zostają zniszczone. Nie można uniknąć oskarżeń, że w celu ratowania zdrowia innych ulega unicestwieniu ludzkie życie.

Tzw. dorosłe komórki macierzyste mogą zostać uzyskane także z mięśni, rdzenia kręgowego, wątroby, kości i innych tkanek, bez konieczności niszczenia embrionów. Mają one jednak mniejsze zdolności do różnicowania się niż komórki embrionalne.
Pionierska terapia oznacza także zagrożenia. W organizmie pacjenta komórki macierzyste, zaprogramowane przecież na szybkie i intensywne podziały, mogą doprowadzić do powstania licznych guzów rakowych. Dr Hans Keirstead jednak uspokaja, że do swych eksperymentów Geron użył komórek już dojrzałych, zróżnicowanych, prawie niezdolnych do podziałów. "Nikt zdrowy na umyśle nie przeszczepia po prostu zwykłych komórek macierzystych", podkreśla naukowiec.

Eksperyment w Shephard Center przeprowadzony został oficjalnie, za zgodą władz. Pewne jest jednak, że testy z komórkami macierzystymi dokonywane są na ludziach także potajemnie, w klinikach państw Ameryki Południowej i Centralnej oraz Dalekiego Wschodu. Ale także prywatne kliniki w Europie i Rosji świadczą kontrowersyjne zabiegi. W prywatnym ośrodku X-Cell w Düsseldorfie cierpiący na chorobę Parkinsona pacjenci płacą ponad 7,4 tys. euro za to, że lekarze pobierają komórki macierzyste z ich rdzenia kręgowego i umieszczają w mózgu. W październiku poddane w X-Cell eksperymentalnej terapii 18-miesięczne dziecko zmarło, dwoje innych z trudem udało się uratować. Prokuratura w Düsseldorfie wszczęła śledztwo przeciwko lekarce odpowiadającej za tę tragedię. Pewne małżeństwo z Izraela poddało cierpiącego na nieuleczalną chorobę ośmioletniego syna terapii komórkami macierzystymi w Moskwie. Zostały one wstrzyknięte do mózgu chłopca. Kiedy pacjent miał 13 lat, w jego mózgu i rdzeniu kręgowym pojawiły się nowotworowe tumory. Specjaliści ze szpitala Szeba w Tel Awiwie ustalili, że źródłem tych nowotworowych guzów są wszczepione komórki macierzyste. Mimo to w różnych klinikach sparaliżowani lub odczuwający skutki udarów mózgu płacą dziesiątki tysięcy dolarów za iluzoryczną jak dotąd nadzieję wyzdrowienia.
Dr Miodrag Stojković, uznany ekspert od komórek macierzystych, pracujący w Centrum Badawczym Księcia Filipa w Walencji, oburza się: "Istnieją, niestety, samozwańczy lekarze, którzy podają pacjentom niezróżnicowane komórki macierzyste - i to bez żadnych podstaw naukowych". Jak dotąd nie ma wiarygodnych informacji o wynikach tych dzikich terapii.
Oficjalny charakter miał natomiast eksperyment, który przeprowadzili w listopadzie szkoccy medycy z uniwersytetu w Glasgow. Po raz pierwszy umieścili komórki macierzyste w mózgu pacjenta po udarze. Pionierskiej terapii poddany został kierowca ciężarówki, który 16 miesięcy wcześniej miał udar mózgu i został częściowo sparaliżowany. Komórki macierzyste uzyskano z zarodka, który pozostał po aborcji przeprowadzonej w 2003 r. w Kalifornii. Komórki zostały umieszczone za pomocą 22-centymetrowej igły nie w uszkodzonym regionie mózgu, lecz w jego pobliżu. Zespół lekarzy, którym kieruje dr Keith Muir, będzie obserwował chorego przez dwa lata. Zdaniem ekspertów, są powody do ostrożnego optymizmu. Tego rodzaju terapii eksperymentalnej ma zostać poddanych do 12 osób. Jeśli wyniki okażą się pomyślne, rozpoczną się testy na szerszą skalę.
Dr Anthony Hollander z uniwersytetu w Bristolu uznał to wydarzenie za kamień milowy w dziejach brytyjskich badań nad komórkami macierzystymi. Już niedaleka przyszłość pokaże, czy ta niezwykła terapia spełni pokładane w niej ogromne nadzieje. Wiele wskazuje na to, że przynajmniej niektóre z testów klinicznych zakończą się sukcesem.

Przywrócić niewidomym wzrok

22 listopada FDA wydała drugą już zgodę na dokonanie eksperymentalnej terapii zróżnicowanymi komórkami macierzystymi. Uzyskała je biotechnologiczna firma Advanced Cell Technology z Kalifornii. Szef przedsiębiorstwa Robert Lanza wieszczy już początek nowej ery w medycynie. Testy kliniczne rozpoczną się w styczniu 2011 r., a weźmie w nich udział 12 pacjentów, cierpiących na nieuleczalną chorobę Stargardta. To rzadkie, dziedziczne schorzenie dotyka zazwyczaj jedno na 10 tys. dzieci, prowadzi do poważnych zaburzeń wzroku, a w skrajnych przypadkach do jego utraty. Specjaliści ACT pobrali jedną komórkę ze składającego się z ośmiu komórek ludzkiego zarodka. Embrion nie został zniszczony i zachował zdolność do normalnego rozwoju. Powyższa procedura nie jest więc tak kontrowersyjna jak unicestwianie zarodków. Naukowcy rozmnożyli komórki embrionalne i doprowadzili do tego, że zmieniły się w pigmentowe komórki nabłonkowe (RPA) oka. Eksperymenty na szczurach i myszach zostały uwieńczone powodzeniem. Jak zapewnia Robert Lanza, gryzonie całkowicie odzyskały zdolność widzenia. Już wkrótce uzyskane z komórek macierzystych komórki RPA zostaną wstrzyknięte do ludzkich oczu. Lekarze liczą, że ta metoda doprowadzi do sukcesu także w walce ze zwyrodnieniem plamki związanym z wiekiem (AMD). Jest to dolegliwość występująca bardzo powszechnie. Zarówno w przypadku AMD, jak i choroby Stargardta zniszczeniu ulegają pigmentowe komórki nabłonkowe oka. Prawdopodobne jest, że ta terapia pozwoli odzyskać dobry wzrok milionom ludzi.

26.10.2010
Artykuł pt."Komórki macierzyste testowane na ludziach" ze strony rmf24.pl dotyczący badań prowadzonych przez amerykańską firmę Geron

W Stanach Zjednoczonych rozpoczęły się pierwsze testy kliniczne nowej metody leczenia uszkodzeń rdzenia kręgowego przy pomocy komórek macierzystych. Do udziału w eksperymencie wybrano pacjenta szpitala rehabilitacyjnego w Atlancie. Gotowość do prowadzenia testów zgłosiło jeszcze sześć innych placówek w USA.

Amerykańska Federalna Komisja Żywności i Leków wydała zgodę na wykorzystanie eksperymentalnego preparatu już w ubiegłym roku. Licencję otrzymała amerykańska firma Geron z San Francisco, która do tej pory wydała już ponad 170 milionów dolarów na badania chorób rdzenia kręgowego.

Komórki macierzyste pochodzą z embrionów pozostałych po procedurze "in-vitro", zmodyfikowano je tak, by mogły rozwinąć się w komórki nerwowe. Naukowcy mają nadzieję, że dzięki temu sparaliżowani pacjenci odzyskają władzę i czucie.

Terapie z wykorzystaniem komórek macierzystych budzą kontrowersje. Przeciwnicy podkreślają, że w procesie giną ludzkie zarodki. Naukowcy podkreślają jednak, że embrionalne komórki macierzyste mogą w przyszłości stać się ratunkiem dla ludzi z uszkodzeniami układu nerwowego i serca, cukrzycą czy chorobą Alzheimera.

10.08.2010
Artykuł pt."Nadzieja dla sparaliżowanych" z serwisu kopalniawiedzy.pl dotyczący doświadczeń prowadzonych w ośrodkach uniwersyteckich w Stanach Zjednoczonych.

Gdy w 2008 roku Zhigang He z Harvard Medical School zregenerował poważnie uszkodzony nerw wzrokowy myszy, pojawiła się nadzieja, że w podobny sposób będzie można reperować uszkodzenia rdzenia kręgowego prowadzące do paraliżu.

Amerykańscy naukowcy przeprowadzili właśnie przełomowe badania, w wyniku których doprowadzili do regeneracji komórek nerwowych w uszkodzonym rdzeniu kręgowym. Uszkodzenia rdzenia, uznawane dotychczas za nienaprawialne, prowadzą do różnych form paraliżu.

Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine (UC Irvine), San Diego (UC San Diego) oraz Uniwersytetu Harvarda opracowali technikę, dzięki której "cofnęli zegar" komórkowy, doprowadzając do ich ponownego wzrostu i regeneracji połączeń nerwowych. Przełomu dokonano usuwając enzym PTEN, który jest odpowiedzialny za kontrolę kinazy mTOR odpowiedzialnej za wzrost komórek. Podczas ich wzrostu PTEN jest mało aktywny, jednak po zakończeniu procesu tworzenia się tkanki PTEN zostaje włączony blokując mTOR i uniemożliwiając regenerację w przypadku uszkodzenia.

Zhigang He oraz Oswald Steward i Binhai Zheng wraz ze swoimi zespołami wypróbowali metody, którą He użył w 2008 roku do reneneracji nerwu wzrokowego. Okazało się, że działa ona również w przypadku rdzenia kręgowego.

Dotychczas tak solidna regeneracja nerwów nie była możliwa w obrębie rdzenia. Paraliże i utraty funkcji spowodowane uszkodzeniami rdzenia były uznawane za nieodwracalne, ale nasze odkrycie pokazuje drogę do potencjalnego opracowania terapii, która umożliwi regenerację połączeń nerwowych po uszkodzeniu rdzenia u ludzi - mówi Oswald Steward.

Uczeni badają teraz, czy rzeczywiście ich metoda prowadzi do odzyskania funkcji motorycznych przez myszy. Jeśli tak, to w następnym etapie swoich badań zajmą się sprawdzaniem optymalnego czasu, w jakim powinna rozpocząć się terapia oraz metod dostarczania leków koniecznych do jej prowadzenia.

28.06.2010
Artykuł pt."Przełom! Osoby sparaliżowane wkrótce powstaną" z serwisu niewiarygodne.pl na temat prowadzonych prac mających pomóc osobom po uszkodzeniu rdzenia kręgowego.

To prawdziwa nadzieja dla osób przykutych do łóżek i wózków inwalidzkich. Naukowcy pracują nad specjalnym systemem, który sprawi, że osoby sparaliżowane będą mogły się poruszać tak samo, jak ludzie zdrowi. Stanie się to możliwe dzięki specjalnym chipom wszczepianym do mózgów pacjentów, które będą bezprzewodowo się łączyć z protezami kończyn.

Jak twierdzą naukowcy, taki miniaturowy układ scalony, po umieszczeniu w głowie będzie "odczytywać" myśli osoby niepełnosprawnej i transmitować sygnał do sztucznej kończyny. Urządzenie, które zostanie ulokowane w mózgu, będzie miało ok. 1 centymetra szerokości, a jego działanie będzie polegało na analizie aktywności neuronów. - poinformował dziennik "Daily Mail".

Wg naukowców z Leicester University, którzy opracowują rozwiązanie, istnieje szansa, że nawet osoby z uszkodzonym rdzeniem kręgowym będą mogły korzystać z supernowoczesnej technologii.

"Osoba, która widzi obiekt, chce go dosięgnąć; ma intencję, by go dosięgnąć. Mózg może wysłać komendę do ramienia 'chwyć tę filiżankę', ale sygnał zostaje przerwany na poziomie rdzenia kręgowego." - powiedział prof. Rodrigo Quian Quiroga, objaśniając sytuację, w której znajdują się ludzie z uszkodzonym rdzeniem kręgowym. "Jeśli jednak odbierzemy sygnał z tych neuronów i przetworzymy go za pomocą czegoś, co nazywamy algorytmem dekodującym, to będziemy mogli poruszyć mechanicznym urządzeniem, które jest umiejscowione w sparaliżowanym ramieniu."

Podobne rozwiązanie było już kiedyś testowane na zwierzętach. Ale podczas wcześniejszych eksperymentów przeprowadzanych na małpach wykorzystywano urządzenia przewodowe. Kabel był podłączony do mózgu zwierzęcia i wyprowadzony przez niewielki otwór wywiercony w czaszce. Jak podkreślił prof. Quiroga, podobne rozwiązanie nie sprawdziłoby się u ludzi ze względów estetycznych, a ponadto otwór wywiercony w głowie mógłby doprowadzić do powstania infekcji.

Naukowcy wierzą, że bezprzewodowy system, który pozwoli odzyskać sprawność osobom sparaliżowanym, będzie mógł zostać przetestowany na pacjentach już w ciągu najbliższych 5 lat.

Archiwum "Postęp w medycynie"



Kontakt

forum tetraplegik akademia życia