Tetraplegia jako konsekwencja pechowego skoku do wody

Strona osoby po złamaniu kręgosłupa

Turystyka na wózku inwalidzkim

motoparalotnia

20 lat temu, zaraz po skoku do wody i złamaniu kręgosłupa szyjnego, jeśli ktoś powiedziałby mi, że będę kiedyś robił takie rzeczy, jak obecnie, to skwitowałbym go milczeniem i spojrzeniem mówiącym, że gada głupoty. Uważałem, że tak poważna niepełnosprawność, jak porażenie czterokończynowe (tetraplegia) skazuje mnie na spędzanie czasu wyłącznie przed telewizorem lub komputerem.

Brak możliwości samodzielnego poruszania się na wózku inwalidzkim oraz bariery architektoniczne bardzo utrudniały mi kontakty towarzyskie, korzystanie ze spacerów, wydarzeń kulturalnych i imprez plenerowych. Wstydziłem się także prosić o pomoc znajomych, których trochę ubyło po moim złamaniu kręgosłupa. Sytuacja odrobinę zmieniła się na lepsze, po przeprowadzce do DPS-u i zakupie elektrycznego wózka inwalidzkiego. Byłem bardzo zadowolony, że mogę bez niczyjej pomocy przemieszczać się po najbliższej okolicy.

Rejs żaglówką

Po około 10 latach od feralnego skoku do wody zauważyłem, że poziom mojego życia jest bardzo przyzwoity, ale tak naprawdę nie mam z tego okresu żadnych ważniejszych wspomnień. Przez taki szmat czasu nigdzie nie byłem i nic ciekawego nie widziałem, a często oglądałem w telewizji miejsca, które chciałbym zobaczyć i które są dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Długo wahałem się, ale przy jakiejś okazji napomknąłem delikatnie moim znajomym, że marzy mi się, aby kiedyś pojechać w moje ukochane góry do Świeradowa Zdroju, w którym uruchomiono nową kolej gondolową . Moi przyjaciele zareagowali bardzo pozytywnie i wkrótce zaliczyłem swoją pierwszą daleką wycieczkę turystyczną.

W moim dalszym rozwoju ukierunkowanym na korzystanie z życia i nie zamykaniu się w najbliższym otoczeniu pomógł mi także wyjazd na obóz Fundacji Aktywnej Rehabilitacji. Mimo obaw nad sensem uczestniczenia w takich warsztatach, to 10 dni spędzone w Zielonej Górze dały mi jeszcze silniejszą motywacje, aby walczyć o siebie i swoje marzenia. Efektem tego są w znacznej mierze takie osiągnięcia, jak latanie na motoparalotni i w tunelu aerodynamicznym oraz pływanie na żaglówce.

lot w tunelu

Cieszę się, że doszedłem do takiego stanu swojego rozwoju i podejścia do życia, że potrafię realizować swoje marzenia. Oczywiście jestem bardzo wdzięczny moim kolegom i koleżankom , że chcą mi w tym pomagać, bo bez nich wiele atrakcji byłoby dla mnie niemożliwych do realizacji. Kiedyś wstydziłem się korzystania z pomocy innych, ale teraz nie mam z tym już tak wielkiego problemu, a często wręcz zauważam radość i satysfakcję u swoich bliskich lub nawet nieznajomych osób, że mogli mi pomóc w spełnieniu marzeń. Na potwierdzenie tych słów niech świadczy SMS instruktora z tunelu aerodynamicznego wysłanego do mojego kolegi, który zorganizował mi cały wyjazd: "Dziekuję również, dla nas to mega doświadczenie. Cieszę się, ze Twój przyjaciel dostał to czego oczekiwał :) A nam daje to mega kopa motywacyjnego!"

Żałuję, że pierwsze 10 lat życia na wózku inwalidzkim nie wykorzystałem w takim stopniu, jak mogłem i dlatego chciałbym, aby jak najmniej ludzi popełniło ten sam błąd. Zachęcam wszystkich nie mogących samodzielnie dotrzeć i korzystać z atrakcji turystycznych do korzystania z pomocy bliskich i dalszych znajomych. Naprawdę na świecie istnieje znaczna grupa ludzi, którzy chętnie poświęcą swój czas, aby nam pomóc, a do tego sprawi to także i im wielką frajdę. Czasem wystarczy tylko otworzyć swój umysł i możemy przeżyć coś naprawdę fajnego. Nie mamy zbyt wielu okazji, aby zakłócić monotonię naszego życia, więc jeśli pojawia się taka okazja, to nie brońmy się przed tym. Czasem nasi najbliżsi nie wiedzą, czego chcemy i jak nam sprawić przyjemność, więc delikatne zasugerowanie, że chcielibyśmy to zobaczyć na własne oczy może uruchomić działania, które sprawią, że nasze marzenie spełni się i pojawi się nowe, jeszcze większe i bardziej odważne i niesamowite.



Menu - Turystyka