Tetraplegia jako konsekwencja pechowego skoku do wody

Strona osoby po złamaniu kręgosłupa

Żeglowanie dla niepełnosprawnych

"Żagle bez barier"
Kunice 16.07.2017

na żaglówce

Jeziora, baseny, morze, wszelkie wody otwarte zawsze były dla mnie miejscami relaksu i doskonałego wypoczynku. Od momentu pechowego skoku do wody możliwości w tym zakresie znacząco zostały ograniczone. Pierwszy raz pływałem w basenie 19 lat po złamaniu kręgosłupa na warsztatach Fundacji Aktywnej Rehabilitacji. Sprawiło mi to taką przyjemność, że postanowiłem przy każdej okazji bardziej wykorzystywać możliwości korzystania z uroków wody.

"Żagle bez barier" to coroczna impreza organizowana w Kunicach na przystani "Posejdon" przez Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych i Przyjaciół "Nadzieja" z Legnicy. Mam w tej organizacji kilku znajomych i dałem znać, że bardzo chciałbym wziąć czynny udział w tym wydarzeniu. Miałem pewne obawy, czy przy mojej niemałej wadze nie będzie problemu przenieść mnie na żaglówkę, ale bardzo szybko poinformowano mnie, że będzie tam wiele rosłych i silnych mężczyzn chętnych do pomocy.

Na miejsce przyjechałem swoim elektrycznym wózkiem inwalidzkim, czym wzbudziłem lekką sensację. Dla mnie pokonanie odległości 12 km nie jest wielkim wyczynem, ale wiele osób niepełnosprawnych nie zna możliwości współczesnych pojazdów akumulatorowych.

Po małym poczęstunku, gdy przyszła moja kolej, wjechałem na pomost, gdzie czekała łódka klasy Omega razem z doświadczonymi żeglarzami. Przeniesienie na pokład przebiegło dosyć sprawnie, ale posadzenie wymagało stałego trzymania mnie przez nowo poznanego kolegę. Bez tej asysty ciągle zsuwałem się do pozycji leżącej z powodu plastikowej i śliskiej podłogi żaglówki.

Po usadowieniu kolejnych osób wyruszyliśmy w rejs po malowniczym jeziorze Kunickim. Popłyneliśmy w stronę wyspy, gdzie wiatr całkowicie ustał. Dzięki temu, zamiast planowanych 20 minut na wodzie, spędziłem na łódce prawie 50. Mógłbym tam być cały dzień, ale czekali kolejni chętni. Po przybiciu do pomostu, przeniesienie mnie z powrotem do wózka przebiegło dość sprawnie i moja przygoda dobiegła końca.

Cudownie było pokołysać się na wodzie i przypomnieć stare, dobre czasy, gdzie często każdą wolną chwilę wykorzystywało się nad wodą. Dzięki pomocy kilku osób spędziłem bardzo ciekawie dzień w bardzo miłym towarzystwie. Fajnie było poznać nowych ludzi, którym pomaganie sprawia szczerą radość. Dzięki nim trochę mniej odczuwa się swoją niepełnosprawność. Mam także satysfakcję, że wykorzystałem możliwość, jaką była wiedza o organizacji tej imprezy. Kiedyś, byłoby dla mnie bardzo trudne wzięcie udziału w tym wydarzeniu z takiego głupiego powodu, jak np. konieczność korzystania z pomocy obcych ludzi. Teraz już nie mam tego problemu i dzięki temu jestem gotowy na kolejne realizacje moich marzeń.

Poniżej przedstawiam zdjęcia i reportaż legnickiej telewizji Dami z tej fajnej imprezy, jaką są "Żagle bez barier".

Posiłek przed rejsem W drodze do żaglówki Oczekiwanie na rejs na żaglówce rejs żaglówką

Żeglowanie na Resku Przymorskim
Dźwiżyno 23.06.2021

Holowanie żaglówki

Drugi raz miałem okazję żeglować będąc na obozie Fundacji Aktywnej Rehabilitacji w Kołobrzegu. Pod koniec pobytu wszyscy uczestnicy i kadra wyruszyli do Dźwiżyna nad jezioro Resko Przymorskie, aby spróbować przygody z żeglowaniem. Część osób niepełnosprawnych wyruszyła z Kołobrzegu na swoich wózkch inwalidzkich z dostawkami elektrycznymi pokonując bez problemu dystans 15 km spokojnymi i malowniczymi trasami rowerowymi.

Po przybyciu do Stanicy Wodnej na swoim elektrycznym wózku inwalidzkim zaskoczyły mnie skromne rozmiary żaglówek. Miałem lekkie obawy, czy takie łupinki nie wywrócą się przy silniejszym podmuchu, ale później okazało się to bezpodstawne.

Żeglowanie w Resku Pomorskim

Po wniesieniu mnie na pokład żaglówki zdziwiony byłem, że holuje mnie i inną żaglówkę ponton motorowy. Dowiedziałem się wkrótce, że jet to konieczne, ponieważ jezioro na którym płyniemy jest bardzo płytkie i nie ma możliwości żeglowania od samej Stanicy.

Po dopłynięciu na środek jeziora i odczepienia od pontonu, sternik rozwinął żagle i wtedy można było poczuć prawdziwą przyjemność żeglowania. Mimo, że było dość chłodno i niezbyt wietrznie kilkadziesią minut spędzonych na żaglówce dostarczyło mnie i innym osobom niepełnosprawnym niezłej zabawy. Wszyscy wracali z rejsu zmarznięci, ale szczęsliwi że mogli doświadczyć przygody z żeglowaniem. Również byłem zadowolony, że miałem okazję pływać na tak maleńkiej łódce i na tak odmienym jeziorze w porównaniu do zbiorników wodnych w mojej okolicy.



Menu - Adrenalina

lp.surtet@kezsybz